poniedziałek, 8 lipca 2019

Gdzie się podziali poważni blogerzy / blogerki? O grupach na Facebooku dla blogerów


To miał być piękny, przyjemny, inspirujący dzień. Czwartkowe popołudnie i wieczór spędziłam całkowicie na poszukiwaniach blogowych perełek, szukaniu ciekawych treści i komentowaniu tego, co mnie skłoniło do refleksji. Dzień okazał się jednym z moich największych koszmarów i ten tekst będzie efektem tego, że mój poziom tolerancji i akceptacji dla ludzkich pomysłów został dobitnie przekroczony. Dzisiejszy post będzie szybką refleksją, która - mam nadzieję - trafi do niektórych głów i może, może stanie się cud i wyjdziemy z tej dziwnej mody w blogosferze na prostą. Nadzieja matką głupich, ale nic więcej poza nią nie mam. Tutaj pragnę zaznaczyć, że piszę w pierwszej osobie liczby pojedynczej, ale zgadzamy się z tym obie - Indium zatwierdziła ten post do publikacji, więc... Serdecznie zapraszaMY!

Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny

Kiedy oglądałam Westworld, nie sądziłam, że ten tekst kiedykolwiek będzie tak dobrze oddawać istotę mojego czwartkowego, blogowego popołudnia. Z racji tego, że wiele miesięcy mnie nie było, postanowiłam nadrobić blogowe zaległości, zrobić porządki na Bloglovin, poszukać nowości i po prostu - odnaleźć się na nowo w blogosferze. Mijały godziny, a ja natknęłam się na kilka nowych blogów, kilka tych "starych, dobrych blogów" i w sumie... Szaleństwa nie było. Zaczęłam się zastanawiać, gdzie Ci wszyscy ludzie są. Bo przecież nie jest tak, że blogów jest coraz mniej, że ludzi jest coraz mniej. Oni na pewno gdzieś są, utworzyli społeczność, gdzieś na pewno istnieje jakaś większa grupa blogerów, tylko szukam w niewłaściwym miejscu. I wtedy wpadłam na ten genialny pomysł - poszukać grup takich osób na Facebooku. Pomyślałam, że skoro są grupy i mastermindy, gdzie ludzie łączą się i wspierają wzajemnie w prowadzeniu i skalowaniu swojego biznesu, to i na pewno są takie grupy dla blogerów. To było moje przekleństwo.

Przecież poważni blogerzy są, zarabiają!

Zacznijmy może od tego, co rozumiem przez sformułowanie poważni blogerzy / blogerki. Otóż nie mam tu na myśli Marcina Iwucia, Michała Szafrańskiego czy innych guru blogowania, których oczywiście podziwiam i którzy na wartościowym contencie zarobili bardzo duże pieniądze (blog Michała Szafrańskiego przyniósł dochody liczone w milionach), ale chodzi mi o zwyczajnych blogerów, którzy po prostu mają w sobie tą pasję do poruszanej tematyki i traktują swojego bloga poważnie. I tu przez poważnie nie mam na myśli zmonetyzowania go na jakichś badziewnych, psujących odbiór strony reklamach Google Adsense, ale chodzi mi o: dbanie o bloga, o content (czyli zawartość merytoryczną - żeby coś wartościowego wnieść do tej blogosfery), o odpowiednie treści w mediach społecznościowych (znów content), o dobry wizerunek w social mediach i na stronie bloga (oprawa graficzna jest ważna), ale też o funkcjonalność strony. I tu się zatrzymamy, bo to jest w ogóle jakieś kuriozum: dlaczego tak wiele blogów nie ma wcale wersji mobilnej szablonu i nie da się ich czytać na telefonie? A jeśli już się da, czemu jest to ta ohydna wersja Bloggera? :( Tutaj z góry przepraszam tych z Was, którzy o tym nie wiedzieli, że z niej korzystają, bo nie każdy się na tym zna, może nie wiedzieliście, że można mieć inną wersję mobilną, a dbacie o swoje blogi. Jeśli tak jest to się na mnie nie obrazicie za trochę mocne słowa, tylko zadbacie o nie jeszcze bardziej i jestem pewna, że poszukacie w internetach sposobów, aby udoskonalić responsywność swoich stron <3 Wracając do tematu: szukałam, szukałam grupy takich osób i nieszczególnie trafiłam na jakąś większą, poważną społeczność. Zazwyczaj trafiały mi się jedynie rodzynki w gąszczu marności nad marnościami.


Pierwsze zderzenie z grupami blogerów na Facebooku

Dołączyłam do większości grup na Facebooku dla blogerów/blogerek, które wyskoczyły mi w wynikach wyszukiwania. Cieszyłam się jak cholera, nie mogłam się doczekać, aż mnie przyjmą do tych grup, w końcu zaraz miałam pogadać z blogerkami takimi jak ja! 🤩 Jakież było moje zdziwienie, gdy grupa za grupą, przeglądałam treści w nich i mało nie spadłam z krzesła. Większość tych grup to zwykły słup ogłoszeniowy, gdzie każda z kilkuset lub kilku tysięcy osób wchodzi tam tylko i wyłącznie po to, żeby zostawić link do swojego posta. Tego nawet nikt nie czyta, nikt nie scrolluje tego "słupa", co ciekawego się pojawiło, ba! Większości nawet nie chce się dać w takim poście oprócz linka contentu, który pokazałby, że treść posta rozwiązuje konkretny problem czytelnika, żeby go trochę zachęcić do odwiedzin. Nic! Zero starań. Z ciekawości opublikowałam posta (ale z contentem!) w jednej z takiej grup, posta, który polecał szablon na bloga i co zaobserwowałam? No po prostu jedno wielkie nic! Zero reakcji :) Kurczę, ja pamiętam, że kiedyś każdy darmowy szablon to było coś, blogerzy chcieli z nich korzystać, a jeśli nie, to przynajmniej było jakieś minimum zainteresowania tym tematem (publikowałam też wtedy na Facebooku i wiem, że było!). Dotarło do mnie, że Ci wszyscy ludzie mają tylko jeden cel: dostać komciaka, a najlepiej ze dwa - to już w ogóle by było super, +100 do zajebistości. A że blog wygląda jak blogi 20 lat temu i w ogóle się nad nim nie wysilam, żeby robił coś dobrego dla tych czytelników? Kogo to obchodzi, przecież się odwdzięczę komciem za komcia, to im musi wystarczyć, blog nie musi wyglądać... To była dopiero kropla w oceanie bólu i rozpaczy.

Grupy dorosłych kobiet - blogerek na Facebooku, czyli Blog Onet 2.0

No bo przecież można sobie jeszcze wytłumaczyć: może trafiłam na grupy, gdzie dominują dzieci z podstawówki. Dlatego się nie poddawałam, poszukałam grup, gdzie bytowały poważne kobiety, dorosłe. O ile jeszcze w grupach, gdzie średnia wieku była stosunkowo niska, mogłam zobaczyć same linki, o tyle w grupach poważnych, dorosłych ludzi pojawiały się równie doniosłe i poważne regulaminy, które obligowały wszystkich uczestników promujących swoje treści do komentowania wszystkich treści promowanych przez innych członków grupy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, żeby zachęcać do komentowania blogów innych, wzajemnego się wspierania, ale tam były nawet ustanowione daty z godziną, do której musisz oddać wszystkie komcie wszystkim osobom pod postem! Ale na tym nie koniec. To jest ten moment, gdy - uwaga - będzie cytat! Zacytuję wpis jednej uczestniczki takiej grupy. Rzecz była ważna, istotna, dotyczyła bowiem nieoddanych w terminie komciaków.
"Dziewczyny musimy sprecyzować zasady naszej linkowej zabawy. Co zrobić gdy nie otrzymujemy komentarza? Mnie się już kilka razy zdarzyło, że nie od wszystkich dostałam. Jakoś tak nie miałam śmiałości ponaglać, kilka razy ponagliłam, bo wierzę, że ktoś niespecjalnie, tak przez przypadek pominął... kiedyś nawet moje ponaglenie nie pomogło. Czy Wy macie za każdym razem komentarze od wszystkich biorących udział w zabawie? Nasze kochane Administratorki określcie kroki, co w tym przypadku zrobić 😀 plisssssss…… Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie z mojej wsi 🙂"
Heloł, no przecież mi się należo, skomciałam Ci, a Ty nie oddałaś. Gdzie procedura postępowania, gdzie admini grupy, halo policja?! Sick! Dobrze, że nie powstał na to jeszcze paragraf w kodeksie karnym. Wtedy dopiero czas oczekiwania na rozprawę sądową byłby długi!


Wracając do tematu oddawania komci. Przecież to już było! Konkursy z nagrodami w postaci 1000 komentarzy to wynalazek Blog Onet i myślałam, że polska blogosfera ma już ten durny epizod za sobą. Jeszcze parę lat temu (tak, tylko parę lat! przed moimi studiami, bo robiłam wtedy szablony na Bloggera) za coś takiego, jak "wymianki komentarzy" można było zostać poczęstowanym jedynie falą ostrej krytyki. I teraz co? Wyszliśmy z tego, dbaliśmy o jakość i komunikację, żeby... znów do tego wrócić? Że też dorosłym ludziom chce się bawić w takie rzeczy. Nie wiem, czy to zauważył ktoś, ale np. ja i moja siostra nie pozostawiamy takich komentarzy i komentujemy wyłącznie, kiedy jesteśmy w stanie coś powiedzieć na dany temat, ale przede wszystkim i to jest najważniejsza zasada: czytamy posty, które komentujemy. No bo jak inaczej napisać coś sensownego? I wchodzę na takiego pierwszego lepszego bloga dorosłej osoby, gdzie i nawet tematyka ciekawa, ale potencjał strony zmarnowany z każdej możliwej strony, a w komentarzach - sztuk aż 20 - mniej-więcej taka powtarzalna treść:
◼️ "Ładnie ;)"
◼️ "Pięknie!"
◼️ "Nie znałam tego:) Super!"
◼️ "Wow ile tego!"
◼️ "Ale nowości!"
◼️ "Jakie zakupy!"

Serio? Czy tylko mi te komentarze przypominają przesłynne: "Jaka cena" z Facebooka? Jaki jest cel zostawiania czegoś takiego? Bo to wszystko jest w tych grupach uznawane za formę wsparcia. Czy to faktycznie jest wsparcie? Czy spam na stronie ją wspiera??? Czy spam pomaga naszym blogom?

A mogło być tak pięknie... Grupa blogerek w mojej głowie

Nie uważam, żeby wsparcie w takiej formie, jaka jest popularna obecnie, miało jakiś sens. Uważam, że dyskredytuje to bloga w oczach poważnego czytelnika, któremu może i nawet spodobałby się content, może i chciałby zostać na dłużej, ale... widzi to. Widzi, że ta strona poważna nie jest. A przecież można inaczej! Czy grupa wsparcia musi być tylko słupem ogłoszeniowym? Wymianą "komciaków"? Uważam, że nie. Jest multum innych sposobów na realne, sensowne wsparcie:
◼️ wspólna praca na grupie nad SEO, czyli pozycjonowaniem strony, żeby było więcej wejść organicznych,
◼️ udzielanie sobie porad, wskazówek, dzielenie się trickami,
◼️ odpowiadanie wzajemnie na pytania techniczne dotyczące poprawy wyglądu strony i szablonu
◼️ pomaganie sobie w zakresie szaty graficznej bloga: dzielenie się linkami do stron z dodatkami graficznymi, z darmowymi zdjęciami w pięknym, kobiecym stylu,
◼️ udzielanie sobie rad, jak skuteczniej zaangażować swoich odbiorców w rozmowę na blogu i social mediach,
◼️ wzajemne oceniane swoich blogów, opiniowanie, jak strona jest odbierana przez innych blogerów, że np. coś nie działa na telefonie, nie da się kliknąć w link,

... i wiele, wiele innych. Sposobów jest mnóstwo. Od nas tylko zależy, czy weźmiemy się w garść i zaczniemy sobie udzielać realnego, prawdziwego wsparcia, czy jedynie fikcyjnego, w postaci pustych komentarzy i liczb z nich płynących, które nie mają żadnego znaczenia dla rozwoju strony.

A może jednak taka grupa powstanie?

Na koniec tego posta naszła mnie myśl, że może ja założę taką grupę na Facebooku? Grupę z prawdziwego zdarzenia, która nie byłaby słupem, a miejscem, gdzie wspólnie w grupie można by doskonalić nasze strony wizualnie i pod względem merytorycznym? Mam jednak wątpliwości. Nie wiem, czy jej ktoś potrzebuje. Może to tylko ja jestem taka dziwna, my jesteśmy takie dziwne, że chcemy rozwijać to, co tworzymy, by było coraz lepsze? Może nie ma w naszej społeczności takiej realnej potrzeby, by nasze blogi i blogowanie doskonalić?
Jakie jest Wasze zdanie?

Na koniec jeszcze poproszę: jeśli możecie mi polecić jakieś blogi poważnych osób z pasją (ale nie jakichś modowych div i gwiazd czerwonego dywanu, z którymi nie ma kontaktu, żeby pogadać, bo są zbyt sławne i rozmawiają tylko z dziennikarzami), polecajcie proszę. Każdy kontakt na wagę złota!

Tov

39 komentarzy

  1. ,,Znamy" się od kilku dni, a właściwie to dopiero co poznałam Waszego bloga, ale już zdążyłam zwrócić uwagę na Twoje/Wasze długie komentarze u innych blogerów. Szczerze mówiąc chętniej odwiedzę takiego użytkownika, niż kogoś kto na całą treść napisze tylko ,,super", ,,pięknie" ,,fajny post". Całe szczęście mojego bloga odwiedzają jeszcze osoby, które nie oszczędzają słów w komentarzach :)

    Podczas czytania treści pomyślałam, że może właśnie powinnyście założyć własną grupę (jeżeli macie na to czas i chęci). Myślę, że byłaby bardziej wartościowa, niż większość obecnych. Opierałaby się na prawdziwym wsparciu, a nie tylko na komciach długości jednego słowa. Jedna z Was tworzy szablony, więc nawet zaplecze techniczne posiadacie.

    Zauważyłam, że czasami ktoś zmienia szablon i posiada wersję na telefon, ale zapomina by przełączyć ją w ustawieniach bloggera. Wtedy zamiast ładnego szablonu, wyskakuje ten brzydki.

    Ciężko teraz wskazać mi osoby, które prowadzą bloga z pasją (a ie chcę tu spamowć), więc wskażę 2 pierwsze, które przyszły mi na myśl: przezobiektywy.pl i windowofmfashion.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za polecenie pasjonatów - na pewno zajrzę! Powiem Ci, że plagą są już te dziwne, krótkie komentarze, które nic nie wnoszą i na to aż się źle patrzy, więc trzeba się cieszyć, gdy odwiedza Cię ktoś, kto napisze coś więcej 🤣

      Nad grupą wciąż się zastanawiam, bo nie wiem, na ile odpowiedziałaby na realne potrzeby naszego blogowego świata. Z jednej strony wydaje mi się to potrzebne, ale z drugiej strony - może to tylko moja potrzeba, a inni wolą rozwijać bloga nabijając mu puste komentarze z wymianek, bo tak już uważają, że to rozwój? Wciąż nie wiem.

      Zapominanie o włączeniu wersji mobilnej to też jakaś plaga 🤣 Ja wiem, że żyjemy w epoce wiecznego niedoczasu, ale kurczę, jak już kupujesz/pobierasz szablon, przeprowadzasz remont bloga, to miej tą godzinkę czasu wolnego na przeczytanie instrukcji instalacji i zrób wszystko od A do Z 🤣 Widzisz, dla Ciebie i dla mnie to jest takie logiczne, ale jak widać - chyba jesteśmy dinozaurami 🤣

      Pozdrawiam! :)
      Tov

      Usuń
  2. Co rzeczy które pisałaś gdzieś na poczatku wpisu ja właśnie mam wrażenie, że blogów jest dużo mniej niż kiedyś. I przede wszystkim już nie są prowadzone z taką pasją jak kiedyś! Jak teraz wejdę na listę czytelniczą to mam wrażenie, że liczy się tylko hajs. Pełno jest postów kompletnie nie związanych z tematyką bloga typu ubezpieczenie, reklamy świetlne, jakieś meble, klimatyzacja, reklama jakiejś szkoły. No serio ludzie!? Ja nawet nie wchodzę na takie posty, bo wcale mnie to nie interesuje - po 1, że dana osoba wcale się nie zna na tym co pisze, a dwa blogi czytam raczej dla relaksu. Teraz pomyślałam, że należąc do takiej grupy musiałabym jeszcze komentować takie posty o ludzie xd haha
    Co do samego trendu komentarz za komentarz, to miałam wrażenie, że ten etap jest już za nami.. Ale widzę, że jednak nie :P U siebie na szczęście nie zauważyłam już takiego rodzaju komentarzy jak kiedyś 'wspólna obserwacja? daj znać jak zaobserwujesz u mnie'. Za to komentarze typu ciekawe kosmetyki, nie znam, nie miałam, kupię się zdarzają.. Albo np. ostatnio przy poście z ulubieńcami u mnie komentarz w stylu "nie znam jeszcze tej marki" - MARKI serio? tam było 5 kosmetyków różnych marek, więc jakiej marki.. No nie którym nie chce się nawet zdjęć dobrze pooglądać..
    Ja akurat nie zaglądam na grupy na fb (anonimowy bloger i te sprawy xd), ale np. lubię zaglądać na bloglovin i tam szukać czegoś nowego. Chociaż podobno to też hamuje ruch na blogu, jakieś wyszukiwania, coś xD szczerze powiem, że aż tak się nie znam, żeby to analizować itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubezpieczenie, reklamy świetlne, reklama jakiejś szkoły - padłam 🤣 Czyli dziś ludzie zakładają nie bloga, a słup ogłoszeniowy i liczy się hajs, hajs, hajs. Idąc tym tokiem rozumowania naprawdę możemy powiedzieć, że blogów jest dużo mniej, jeśli na kilka blogów przypada 100 takich słupów ogłoszeniowych... I też mnie przeraża, gdy ktoś o czymś pisze i w ogóle na ten temat pojęcia nie ma.

      Ja też! Też miałam wrażenie, że już wyszliśmy z tej epoki blogowego kamienia łupanego, ale jak widać nie. My na szczęście nie znajdujemy tu komentarzy typu "obs za obs" (może skutecznie odstraszamy takie osobniki np. takim bez ogródek postem jak ten? 🤣), dlatego tym bardziej byłam w szoku, gdy zobaczyłam takie praktyki u dorosłych kobiet.

      "nie znam jeszcze tej marki" - poskładałaś mnie 🤣 Zbieram swoje zwłoki z podłogi 🤣 Dżizys, to nie mogła normalnie wprost napisać: "wymienimy się komciami"? 🤣 Boże, nawet zagrała mi w głowie muzyka z "Krainy lodu", gdy to pisałam, a dokładnie fragment: "ulepimy dziś bałwana?" Zamiast o bałwanie mogą sobie zaśpiewać "wymienimy się komciami" 🤣🤣🤣 Przepraszam, odwala mi już, ale to jest masakra, co piszesz!

      Myślę, że dużo bardziej ruch na blogu hamuje niewłaściwe linkowanie, niż wyszukiwanie, także nie musisz się niczego obawiać ;) Ja na Bloglovin też dużo siedzę, ale jednak tam nie pogadasz i szczerze miałam nadzieję na grupę na fb, ale jak widać, jest ciężko.

      Pozdrawiam! :)
      Tov

      Usuń
    2. Nie spotkałaś się z takimi postami? Ja często to teraz widzę, no i szczerze mówiąc kilka blogów odobserwowałam, bo przestała odpowiadać mi treść. Wgl nie ogarniam jaki jest sens pisania takich postów, chyba tylko dla hajsu. W sumie do mnie też pisała babeczka jakaś o współpracę, chyba płaciła 30 zł za link w poście do danej strony, a 50 zł za wpis. Nie muszę chyba mówić, że po prostu usunęłam tą wiadomość xD Że też to im się opłaci, no ja nie wiem kto wchodzi serio w takie linki..

      No u mnie na szczęście też już takie komentarze się nie zdarzają, na szczęście tutaj się poprawiło! :)

      Już trochę jestem tutaj, więc co nieco już widziałam :D haha Ale cieszę się, że przynajmniej się pośmiałaś :D

      ooo widzę, że na tym się znasz :) Może właśnie jakiś post na ten temat? Bo ja szczerze mówiąc jestem w tym zielona :D A na bloglovin mnie nie ma, a może powinnam być? Polecasz? :D

      Usuń
  3. a ja mam wrażenie, że już każdy jest blogerem, a mało kto blogi czyta! wszyscy prowadzą :) sama na kilku grupach linkuje moje nowe wpisy. Natomiast kom za kom i obserw za obserw doprowadzają mnie do... opadnięcia rąk. Czasem sprawdzam autorów tych propozycji- często na blogu mają ze trzy wpisy..ale całkiem sporo obserwatorów i komentatorów... Wtedy ręce opadają mi po raz drugi. Nie widzę możliwości by z taką społecznością wejść w jakiś dialog, ot, jeśli kogoś zainteresuje mój link, niech sobie wejdzie. Ja też tak czasem czynię. Natomiast obserwuję i komentuję to, na co mam ochotę, i dobrowolnie, i tak też widziałabym działania moich Czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam wrażenie, że teraz każdy jest blogerem, ale w takim sensie, że się nim nazywa np. nawet jeśli ma konto na insta. No dla mnie to nie jest blog.. A u wielu, wielu osób już widziałam w bio słowo "bloger".. :/

      Usuń
    2. @Wszystkie moje bziki: Pytanie, czy te blogi to jeszcze blogi i prowadzą je blogerzy, czy są to słupy ogłoszeniowe, a prowadzi je zwykły sprzedawca usług reklamowych ;) Uważam, że z taką społecznością nie ma sensu podejmować dialogu i nawet nie próbowałam, szukałam natomiast normalnych społeczności. Dziwię się natomiast, że takowych nie znalazłam, a te zdegenerowane dobrze się mają. Dlaczego to nie spotyka się z krytyką? Pojęcia nie mam.

      @Zaczarowanaa: jejku, faktycznie! To dopiero jest kuriozum! Też to widziałam! Patrzę: "beauty & lifestyle blogger", myślę sobie "super, gdzie link? Może też blogspot?", rozwijam to durne bio a tam pusto, ew. adres e-mail do "współpracy", czyli przyjmowania kolejnych ogłoszeń na swój instagramowy słup... A blog? Nie istnieje. Masakra, co z tymi ludźmi?!

      Usuń
    3. No dokładnie o to mi chodziło o czym piszesz :)

      Usuń
  4. Kiedyś udzielałam się na grupach dla blogerek na Facebooku, ale właśnie takie komentarze skutecznie mnie odstraszyły. Ja zawsze staram się przeczytać wpis i skomentować na temat, a nie wszędzie spamować tylko po to, żeby ktoś zostawił komentarz także u mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie odstraszyły na tyle, że od razu się wypisuję z tego interesu! Przykro. Przykro się na takie coś patrzy i aż serce boli, bo Ci ludzie nawet nie wiedzą, że wyrządzają swoim stronom jedynie krzywdę.

      Usuń
  5. Po pierwsze zainspirowałaś mnie i zarejestrowałam się na stronę bloglovin'. Jak już nadrobiłam wszystkie blogowe zaległości, to mi się nudzi i nie mam co czytać. Teraz na temat posta. Bardzo dziękuję Ci że poruszyłaś tę tematykę. Nie twierdzę, że mój blog jest idealny i wiem, że nie wszystkim musi się podobać, ale gdy otrzymuję jakieś 15 komentarzy w tym 2 odnoszące się do całości posta, a nie tylko pytań które zawsze zostawiam na dole, to szczerze mnie to boli. Tyle włożonej pracy i zero jakiejkolwiek uwagi. Na początku blogowania pobieżnie czytałam i komentowałam na podstawie tego co złapałam wzrokiem. Ale jak dostałam pierwszy "porządny" komentarz, to uczucie docenienia, teraz zawsze czytam każde słowo. Nie zawsze da się pięknie i retorycznie odnieść do posta, ale czytanie nie boli. Tym bardziej, że wiem ile pracy kosztuje stworzenie jednego posta. Niestety to nie jest doceniane i nawet zdarzają się dziewczyny z którymi się kumpluję i mam pewność że nie czytają. Nawet na stronie dresscloud, gdzie panuje przekonanie że jest przyjazna atmosfera, jest na forum temat o nowych postach i jest tak samo jak w grupie facebookowej o której opowiadasz. Przewijasz i same linki, zero odzewu czy jakiegoś opisu co w poście. Słabe też są komentarze pod postami gdy np. wstawiam buble a ktoś podpisuje o może się skuszę i link. Wtedy nie wiem czy się śmiać czy płakać. Po tym jak mi pomogłaś w ubiegłym tygodniu, nie mogę nie powiedzieć że jesteś idealna do prowadzenia takiej grupy. Z chęcią dołączyłabym do takiego projektu. Kiedyś zrobiłam anonimową ankietę żeby ludzie ocenili mojego bloga, ale nikt się za bardzo nie przykładał oprócz może dwóch osób. Koniecznie daj znać czy i gdy coś takiego powstanie. Chętnię dołączę i pomogę w razie potrzeby. Moje ulubione blogi to Snukraina, Blonde Kitsune, Zaczarowanaa no i oczywiście Wasz (nie słodzę :)) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana za miłe słowa! :*

      Co do ankiet też niestety to zauważyłam, zawsze jak chciałam jakąś zrobić to przed myślałam jakie to będzie fajnie i pomocne, ale rzeczywistość była inna - zazwyczaj ludzie tylko wypełniali ją tam gdzie było coś do zaznaczenia. Jak trzeba było coś od siebie napisać to 0 odzewu niestety..

      Ps. Czy nie za bardzo sie tu rozpanoszyłam!? xd

      Usuń
    2. No dokładnie, miałam tak samo. Ja bym była dumna gdyby moim postem było takie zainteresowanie. Zwłaszcza przy tak ważnym temacie :)

      Usuń
    3. @Glamgirl: o Boże, co Ty mówisz! "Może się skuszę" pod postem z bublami? Serce boli i coraz mniej mi do śmiechu, ręce opadają. Jest mi tym bardziej przykro, że jest taki problem z uzyskaniem feedbacka od ludzi, którzy przecież poświęcają czas, żeby wejść na Twoją stronę i pozostawić ślad po sobie. To naprawdę jest aż taki problem, żeby wypełnić ankietę? Ile taka ankieta zajmuje? 5 minut? Ile kosztuje ich 5 minut, naprawdę aż tyle, że za darmo nie mogą jej wypełnić? Ciekawe, czy pobierają opłatę od Facebooka za każde 5-min bezcelowego scrollowania tablicy...
      Nad grupą się jeszcze zastanawiam. Musiałabym wiedzieć, na ile faktycznie normalni blogerzy mają faktycznie taką potrzebę pracy nad swoją stroną, potrzebę rozwijania jej. Czy jeśli np. zrobiłabym wyzwanie "pracujemy nad tym i nad tym", to ktoś faktycznie przez 3 dni zrobiłby krótkie zadania, zaangażował się. Wielkie dzięki za polecenie, niestety nie odwiedzałam jeszcze tylko Snukrainy, ale to zawsze jakaś nowość! <3

      @Zaczarowanaa: nie, nie rozpanoszyłaś się! <3 Po to tu jesteśmy wszyscy :) Ale kurczę, to smutne, co piszesz, że jest taki problem wypełnić głupią ankietę... :(

      Usuń
    4. I właśnie taki jest wiecznie problem. Mało kto potrafi się w coś zaangażować bezinteresownie. Czy to w ankiety, czy komentowanie komuś, czy grupę na facebooku. A może taka grupa, że oceniano by blogi pod względem wyglądu, treści. Oczywiście te które chcą być oceniane. Mogłaby być fajna dyskusja, a i bardzo przydatny temat dla blogerów :)

      Usuń
  6. Ja muszę przyznać, że nie wiedziałam o istnieniu takich grup, także nie mam zbyt dużego doświadczenia w tym temacie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz już wiesz, że normalnej grupy - choćbyś szukała - nie znajdziesz. Znikąd nie dowiesz się, co warto dla swojego bloga zrobić, czego nie zrobić, z nikim nie pogadasz o tym, jak możesz usprawnić swoją pracę... Bo nikt tam ze sobą nie rozmawia :(

      Usuń
  7. A ja mam wrażenie, że blogi są coraz bardziej zaniedbywane bo łatwiej i szybciej można zarobić na IG czy FB. Na kilku moich ulubionych blogach, do których regularnie zaglądałam, posty pojawiają się raz-dwa razy w miesiącu, kiedyś było kilka wpisów w tygodniu. Za to pojawia się masę nowych blogów, które tak naprawdę nie wnoszą nic ciekawego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, moje obserwacje są takie same. Tylko też: czy zarabianie na tworzeniu z swojego IG czy FB słupa ogłoszeniowego (zamiast tworzenia tego słupa z bloga) to jakaś różnica? Owszem, szybciej i łatwiej można zarobić. Jeśli kogoś faktycznie interesuje bycie słupem ogłoszeniowym. Mnie nie. :(
      Podam drastyczny przykład: łatwo i szybko można też zarobić przy drodze. No pewnie, że można. Tylko odpowiedzmy sobie na podstawowe pytanie: czy naprawdę w ten sposób chcemy przeżyć swoje życie, czy chcemy, by naszym życiem rządził pieniądz i czy naprawdę trzeba mu to całe swoje życie oddawać, robić wszystko, co tylko te pieniądze nam da... Bo ja się nie muszę zastanawiać nad takimi rzeczami, wiem, że są rzeczy, których w życiu dla kasy nie zrobię. I bycie słupem ogłoszeniowym to jedna z takich rzeczy. Tak samo, jak nigdy nie będę społecznym darmozjadem i nie będę żyć tylko ze świadczeń pochodzących z podatków uczciwych ludzi. I trochę martwiące jest, że te wszystkie osoby wymieniające się komciakami widzą chyba jedynie kasę z wątpliwych jakościowo i ekonomicznie współprac, natomiast nie zadają sobie tego typu pytań chyba wcale, robią to wszystko bezrefleksyjnie.
      Pozdrawiam!
      Tov

      Usuń
  8. byłam jakiś czas na takich grupach, ale masz rację - niewiele na nich dobrych treści, a jedynie upominanie się o komentarze. No i moje ulubione: zaobserwuj mojego bloga, to ja zaobserwuję twojego. Zawsze grzecznie odpisywałam, że jeśli ten blog jest wart mojej uwagi, to go obserwuję. A skoro nie - to raczej wiadomo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę, że będąc na takiej grupie jest to społecznie przez grupę akceptowalne, by wysyłać takie wiadomości, wymieniać się obserwatorami i komentarzami... Dla mnie to nie do przyjęcia i przykro mi, że również nie masz pozytywnych doświadczeń w społecznościach blogosfery na FB. Wkurza mnie, że w tylu dziedzinach można znaleźć prawdziwe wsparcie w grupach na FB, w różnych kategoriach, a blogosfera dalej takiej grupy nie ma.

      Usuń
  9. Monetyzacja blogów to dramat! Kusi, ale sama nigdy się na nią nie zdecydowałam, bo irytuje mnie na innych blogach i sama nie chcę nią irytować czytelników. Poza tym psuje estetykę.
    Co do grup, sama od czasu do czasu do nich zaglądam. Można na nich znaleźć dzięki komentarzom wartościowych czytelników, ale zdecydowana większość zachowuje się jak tępe boty i zostawia komentarze na żenującym poziomie, a im samym zależy tylko na podbijaniu liczby pustych komentarzy. Ja sama czytam posty, które komentuję (choć zdarza się, że cięzko się wypowiedzieć ponad jedno zdanie). Jedyne, co mnie pociesza, to wyświetlenia - wiem, że nie są puste, bo ludzie, którzy nie komentują postów na blogu, czasami piszą z dodatkowymi pytaniami do mnie na IG odnośnie różnych postów, może tak im wygodniej? Nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale odnoszę wrażenie, że coraz mniej osób uważa to za irytujące, a dla kosmetyku za 10 zł w ramach zapłaty są w stanie na własnym blogu zrobić wszystko. Bezrefleksyjnie. Tak samo jak dla pustych komentarzy.
      Masz rację - wyświetlenia czy po prostu pytania na priv są zawsze jakimś dodatkowym wskaźnikiem, który podnosi na duchu. Z drugiej jednak strony, krótko po moim ostatnim wpisie z darmowym szablonem, otrzymałam mailowe zapytanie, czy wykonałabym skomplikowany motyw na stronę na Bloggerze, indywidualny, na zamówienie, tak do 30 złotych... I tak sobie pomyślałam: za 30 zł to nawet mi fryzjer włosów na sucho rozczesanych nie podetnie (co mu zajmuje 15 min - wchodzę, siadam, rozczesuje, spryskuje czymś tam, rozczesuje i podcina końcówki, taka usługa kosztuje 50 zł). Dlatego tym bardziej się dziwię, skąd się bierze ta cała masa osób, która dla marnych groszy jest gotowa zrobić wszystko...
      A do jakich grup należysz, z ciekawości? Może zajrzę, może na nie jeszcze nie trafiłam?

      Usuń
  10. Ostatnio jest mnie mniej w blogosferze i pewnie nie prędko się to zmieni - nie spodziewałam się nawet, że tak słabo wypadną grupy blogerskie... Choć w sumie jedna grupa w której jestem, czyli blogerki lakierowe też nie wygląda jakoś różowo. Ot czasem ktoś coś ciekawego napisze, czasem wrzuci linka, ale szału ogólnie nie ma.
    Z blogów, które warto poczytać to szczerze polecam: http://tumnieboli.eu , https://www.naturalnieminimalnie.pl (choć tutaj ostatnio jest cisza) oraz https://www.aniamaluje.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że ja też mam takie okresy i to jest zupełnie normalne. Kwestia priorytetów. I choć teraz nie zamierzam stąd znikać i powrót jest już na dobre, to jednak też nie sądzę, bym przebywała tu codziennie - za dużo jest innych rzeczy, które mam do zrobienia :)
      Szkoda, że nawet u lakierowych blogerek jest to samo. Przecież na temat paznokci, stylizacji paznokci i nowych trendów i technologii można by zorganizować naprawdę poważną wymianę informacji. Jak widać - nikomu się chyba nie chce? Żyjemy w czasach nieograniczonego dostępu do wiedzy, ale większość przesiaduje w internecie chyba tylko dla lajków, komci i statystyk, a czasem jak wpadnie współpraca w zamian za kosmetyk za 10 zł to jest sztos.
      Dzięki za polecenie blogów! Na pewno zajrzę, bardzo chętnie!
      Pozdrawiam! :)
      Tov

      Usuń
  11. Raczej nie biorę udziału w żadnych tego typu grupach, kiedyś miałam epizod, ale to zdecydowanie nie dla mnie. Poza tym...nie mam czasu na fb, scrolowanie, pilnowanie aby wykonać wszystko co miałam zgodnie z regulaminem;))))
    Jak założycie grupę to....ja już się wpraszam:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to też jest ciekawe - kto ma na to czas, by wykonywać wszystko zgodnie z jakimś tam regulaminem grupy? Pomijając już fakt, że wykonywanie takich rzeczy, jak np. wymiana komci, jest totalnie bezcelowa i nie przynosi żadnych realnych korzyści poza bananem na twarzy autorki bloga, że ma komcie (jeśli oczywiście cieszy ją bylejakość na jej stronie). Szkoda, że Twój epizod z grupami również zakończył się w ten sposób :(
      Nad utworzeniem grupy wciąż się zastanawiam. Wciąż nie wiem, jakie są faktyczne potrzeby naszego blogowego świata. Czy ludzie w ogóle potrzebują i chcą się rozwijać? Czy chcą mieć coraz lepsze strony? Czy jeśli zrobię wyzwanie to ktoś w ogóle zechce znaleźć 15 min dziennie na pracę nad swoją stroną? To takie podstawowe pytania.
      Pozdrawiam! :)
      Tov

      Usuń
  12. Wielu poważniejszych blogerów nie ma czasu na siedzenie na grupach a jak już, to zazwyczaj w tych zamkniętych albo tajnych, gdzie dostęp mają tylko wybrani.

    Dla mnie "wymianki komentarzy" nigdy się nie skończyły a pierwszy raz poruszałem ich wątek w 2007 roku, na forum blogowicza. W pewnych kręgach owszem, były i nadal są krytykowane, ale obserwuję blogerskie grupy na facebooku od kilku lat i nic się tam nie zmienia. Ludzie spamują tablice swoimi linkami i może 1-2% z nich aktywniej działa pod cudzymi treściami (chyba, że mamy do czynienia z regulaminem wzajemnych działań, to wtedy akcji zwrotnych jest więcej, bo wymuszone). Myślę, że większość z nich idzie na łatwiznę albo nie zna innych sposobów na promocję. Dołączają do takich społeczności i powielają błędy innych.
    Błąkałem się tam przez dłuży czas, korzystając głównie z wyszukiwarki, bo interesowały mnie tylko kwestie techniczne blogowania. Odpuściłem wiele z nich. Skończyło się na utworzeniu własnej grupy - "Blogger Polska!", zamkniętej, z pytaniami weryfikacyjnymi, przeznaczonej dla użytkowników tej platformy, nie dla agencji reklamowych, webmasterów, spamerów. Tylko konkretne treści okołoblogspotowe. Przez ponad rok zebrałem niecałe 800 osób. Spodziewałem się więcej i bardziej aktywnych osób. Liczyłem, że dołączający chętniej będą tworzyć nowe wątki, dopytywać o szczegóły. Realia są bardziej brutalne i muszę podumać czy da się coś z tym zrobić, bo nawet w prostych ankietach frekwencja marna. Mam też zadania do wykonania i zrobiło je zaledwie 10%, gdzie jedno z nich to np. poruszona kwestia szyfrowanego połączenia. Nie zniechęcam, ale czytając o Twojej wymarzonej grupie, pomyślałem raczej o utopii. Ci co prowadzą blogi, wolą raczej dyskutować u siebie, publikować artykuły na różne tematy i zbierać ruch a na grupach szukają zazwyczaj doraźnej pomocy lub rozrywki. Jeżeli dasz się łatwo doić, to wypiją z Ciebie ile się da, jak wampiry ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę są jakieś fajne grupy na Facebooku dla wybrańców? To by wyjaśniało, czemu znalazłam tylko te grupy o totalnej bylejakości.
      Jestem zszokowana tym, co piszesz, że to wciąż trwa i nigdy się nie skończyło. Sądziłam, że wymianki wymarły właśnie w okolicach 2007 roku i później, kiedy to stygmatyzacja takich działań była tak silna, że jako bloger praktycznie nie istniałeś, jeśli miałeś jakikolwiek wątpliwej jakości komentarz. Widać obracałam się w odpowiednich kręgach, tych "nawróconych" i żyłam sobie w błogiej nieświadomości. Najgorsze jest to, że w dobie Instagrama, gdzie każdy ogłasza się w bio jako "influencer & blogger" (chociaż w ogóle nie posiada bloga), te akcje z regulaminami wymian są coraz częstsze. Stają się wręcz normalnym w tych społecznościach zjawiskiem, bo wydaje im się, że więcej komentarzy na blogu > więcej obserwatorów na IG, a przecież jak masz powyżej 700 followersów to już możesz żądać wysokopłatnych współprac i spamować wszystkie znane marki jak leci swoimi kuszącymi i niezwykle atrakcyjnymi dla firm propozycjami.
      Z ciekawości sprawdzę, co to za pytania weryfikacyjne w Twojej grupie - może się dostanę? O ile przejdę próbę oczywiście, haha! :D A na poważnie: jest to dość smutne, że nawet na grupie, na której robisz wstępny "przesiew" pytaniami, uzbierałeś tylko 800 osób i to ze średnią aktywnością w grupie. Jeśli nawet ankiety nie chce się wypełnić to co więcej można...? Zmartwiło mnie też to, że zadania do wykonania są tak olewane. Myślałam, że jakieś cykliczne wyzwania w grupie to jest właśnie to, co zwiększa aktywność i planowałam takowe też organizować.
      Dzięki za podzielenie się swoimi doświadczeniami. To cenne informacje, nie interpretuję takowych nigdy w kategorii celowego zniechęcania. Może brzmi to trochę jak utopia, ale wiem, że wiele podobnych grup funkcjonuje w innych dziedzinach i można tam znaleźć realne wsparcie. Przykładem są Hakerki Sukcesu (grupa tylko dla kobiet), gdzie osoby prowadzące biznes online tworzą swoje marki oparte na blogu (ale nie tylko), social mediach i czynią tam istne cuda. Praktycznie nie ma dziedziny, w której budując biznes online Twoje pytanie pozostanie bez odpowiedzi. Masa wiedzy, są wyzwania, wszyscy podchodzą do tego poważnie. Wiem, że blogowanie i blogspot w ogóle to temat trudny do zbudowania zaangażowanej, poważnej społeczności, zwłaszcza, że teraz w dobie kursów "postaw swoją stronę na Wordpressie w weekend" blogspot jest raczej stygmatyzowany jako mało profesjonalny i profesjonaliści przenoszą się, odchodzą, coraz mniej ich na Bloggerze... Pomijam oczywiście kwestię tego, jaka ta strona na WP potem jest - no pewnie, że można postawić ją podczas weekendowego kursu, ale czy ktoś, kto tworzy stronę od zera po raz pierwszy w życiu, będzie pamiętał o tylu rzeczach, o których wiedzą osoby tworzące strony zawodowo? No właśnie.
      Nie mam aż takiego doświadczenia z "wampirami" jak Ty - na swoim forum graficznym wytrwałam rok i to był rekord, ale wiem, o czym mówisz. Na Twoim forum obserwowałam to przez długi czas - sępy zjawiają się hurtowo, przybywają stadami. Postaram się mieć to zawsze na uwadze - wiem, że to wyzwanie, ale zrobię wszystko, żeby "nie dać się doić" :)

      Usuń
    2. Nie wiem ile dokładnie takich grup może być, bo tajnych nie wyszukasz, jedynie te zamknięte, ale w jednej z takich jestem. Czasami też jest swego rodzaju słupem ogłoszeniowym, bo pojawiają się oferty współprac, jednak spamu nie uraczysz a nawet zdarzają się ciekawe dyskusje.
      Te otwarte grupy mają nawet dziesiątki tysięcy członków, bo ten spam napędza kolejne osoby - facebook podpowiada, widzą, że aktywna, dołączają. Nie każdemu odpowiada przebijanie się przez gąszcz postów z blogów, stąd wersje zamknięte, na zaproszenia, z regulaminami.

      Blogosfera jest ogromna. Można przez lata obracać się w pewnych kręgach i zupełnie nie wiedzieć o innych lub co się w nich dzieje. Instagramowców może nie nazwałbym blogerami, ale fotoblogerami jak najbardziej. Sam kiedyś zrezygnowałem ze swojego fotologa na rzecz instagrama (@photolovepl :P) i fotografii mobilnej.

      Pytania są w miarę normalne, odsiewam głównie spamerów, sprzedawców i osoby spoza bloggera. Też myślałem, że ludzie będą dołączać, żeby ulepszyć swoje blogi i takie zadania to będzie hit. Być może coś robię nie tak, trzeba to będzie posprawdzać. Z tematu nie zrezygnowałem jeszcze, chociaż zwolniłem mocno po tak marnym starcie.

      Tak parcie na wordpressa było w pewnym momencie spore. Ja też lubię ten silnik, używałem do zanim dosiadłem się do bloggera, ale uważam, że nie każdemu wp jest do szczęścia potrzebny. Moja grupa na fb miała być swego rodzaju odpowiedzią na te niesprawiedliwe, złe opinie o blogspocie i sposobem na pokazanie ludziom, że można na nim zrobić wiele fajnych rzeczy, że blogger wcale nie musi być brzydki. Czasami też ktoś ma problem i nie za bardzo wie jak go ugryźć - wystarczy u mnie zapytać, aby rozwiać wątpliwości. Oczywiście chodzi o takie kwestie, które mogą pomóc też wielu osobom, bo przy bardziej zaawansowanej modyfikacji motywów są to problemy często indywidualne i uważam, że powinny być rozwiązywane prywatnie.

      Wiele grup opartych jest na sprzedaży różnych usług i produktów albo płatnym dostępie. Może wtedy mniej im szkoda oddawanej wiedzy, bo zarabiają odpowiednio dużo. Z doświadczenia widzę, że jak dostajemy coś zupełnie za darmo, to tego nie szanujemy tak, jak rzeczy, za które musieliśmy zapłacić w jakiś sposób. Od kiedy najlepsze smaczki mam tylko dla wybranych, pracuje mi się przy projektach znacznie przyjemniej :)

      Usuń
  13. Załóż załóż koniecznie, bo to co się teraz dzieję to jakaś parodia :D Sama jestem na paru grupach, ale nie wrzucam tam swoich linków, bo zwyczajnie mi wstyd nie będę przecież ludzi się prosić o komentowanie, bo dla mnie to żałosne, kiedyś byłam na grupie (już nie pamiętam nazwy) też codziennie trzeba było oddawać komentarze itp że nie miałam czasu rodziłam i napisałam dziewczyną, że z grupy odchodzę, że będę z przyjemnością do nich zaglądać, ale nieregularnie bo nie mam czasu :D I co? Chyba się obraziły bo jak nawet im skomentuje (jak mam czas zawsze do nich wpadam) to do mnie nie wpadają :D nie oczekuję tego, ale takie odniosłam wrażenie, że się sfochały trochę to dziecinne ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Witajcie! :)
    Chyba też jestem taka dziwna, bo właśnie takiej Twojej grupy potrzebuję! Również niedawno wróciłam do blogowania po dłuższej przerwie i natrafiłam na te "poważne" grupy... Szczerze? Nie miałam ochoty się bawić w komcie typu "fajne".
    Zaprosiłabym Cię chętnie do poczytania moich postów z pasji, ale niestety mam problem z hostingiem i trochę on potrwa. Ale obserwuję Wasz profil na Instagramie, więc będę na bieżąco z Waszymi postami. :)
    Pozdrawiam, Zulka.

    OdpowiedzUsuń
  15. Boże! W końcu jakiś głos rozsądku w tych internetach! Ja już zaczęłam nazywać siebie "blogowym dinozaurem" i wcale nie chodzi mi w tym określeniu o liczbę lat, które w tej blogosferze siedzę, a właśnie o moje podejście do bloga. O ten perfekcjonizm we wszystkim. Wydaje mi się, że blogów jest coraz mniej, a jeśli już są, to o mydle i powidle. Ja sama twierdzę, że "piszę o wszystkim i o niczym", ale wydaje mi się (a przynajmniej mam taką nadzieję), że to "wszystko i nic" ma jakieś sensowne ramy. Nie mam zamiaru zrobić ze swojego bloga słupa ogłoszeniowego, unikam tego typu blogów jak ognia, bo jeszcze się czymś zarażę :D, a współprace nie mające z moimi treściami nic wspólnego odrzucam na wstępie, bez sentymentu. A potem widzę na liście czytanych przeze mnie adresów 5-10 postów na różnych blogach z tej współpracy, którą odrzuciłam... i wtedy jeszcze bardziej się cieszę, że się nie zgodziłam i nie jestem taka jak wszyscy, nie piszę o tym samym. Po drugie - komentarze. To jest dramat. Ja wiem, że ja piszę strasznie rozwlekle, że komuś się tych moich przydługich zdań może nie chce czytać od deski do deski, ale jak ktoś mi taki post skomentuje jednym zdaniem i jeszcze nie na temat, to wszystko mi opada. To jest kompletny brak szacunku do mnie i mojej pracy. Ja się staram, wypruwam z siebie wszystko, by napisać merytoryczny wpis, a w zamian nie dostaję nic. Np. ostatnio piszę o bublach, a dostaję komentarz, że "świetne kosmetyki i chętnie je wypróbuję". No ludzie, trzymajcie mnie! Do tego te grupy wsparcia. Ja sama nigdy w takiej grupie nie byłam, bo nie znalazłam ŻADNEJ wartościowej, która by sprzyjała mojemu rozwojowi, a tylko takie łańcuszki wzajemnej adoracji, z której nic dobrego nie wynika. No bo co mi po wzajemnym komentowaniu, skoro ich opinie nie mają sensu i polegają tylko na odhaczeniu regulaminu, byleby zrobić i nikt się nie mógł do nich przyczepić? Ludzie chcą brać ile wlezie, nie dając od siebie nic w zamian. Dlatego tak bardzo cenię sobie czytelników, którzy wchodzą, czytają, komentują z sensem, a jak jeszcze komentarz jest długi, to już w ogóle miód na me blogaskowe serce. Szkoda, że takich osób jest coraz mniej, ale do nich przynajmniej chce się wchodzić. Ja wiele blogów już przestałam śledzić, bo albo nie podoba mi się ich kontent i kierunek, w który brną, albo fakt, że osoba kompletnie nie czyta tego co piszę, a wchodzi do mnie tylko po to, by oddać komentarz. Szkoda tylko, że nie oddaje go w takiej samej jakości jakim ja go uraczyłam. Bo ja zawsze staram się przeczytać cały wpis, wyłapać z niego sens, wnioski i się do nich ustosunkowac - może czasem komentuję krótko, ale zawsze staram się, by było na temat.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja dopiero moja przygodę z blogowaniem zaczynam i przyznał ze kilka wskazówek Twoich mi sie przyda :D szczególnie z ta wersja mobilna. A co do tego komentowania to zgadzam sie z Tobą. Czasami komentarze sa pisane neutralnie bo post nieprzeczytanych :D raz dostałam komentarz do postu o blokadzie na shownabie ze „fajna opcja instagrama” 😂

    OdpowiedzUsuń
  17. Strzał w "10" z postem. Ale takie "obs za obs", "kom za kom", "like za like" nie dotyczy tylko blogerów, jest masa grup powiązanych z Instagramem, gdzie "follow za follow", "like za like" czy chociażby Youtube "sub za sub", bądź komentarz. Niestety żyjemy w takich czasach w jakich żyjemy, nie liczy się już jakość, a ilość. Nie ważna jest treść przekazu a ilość tej treści. Takich czasów doczekaliśmy i albo poddajemy się omijając takich osobników, albo działamy i sami próbujemy taką jakość "zaszczepić".

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi się wydaje,że większości po prostu brakuje pasji i tu jest problem największy :3

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie wydaje się, że cały blogoświat się bardzo skomercjalizował i panują teraz zupełnie inne priorytety. Zgeneralizuję to bardzo, ale nie dlatego, że wszystko i wszyscy tacy są. Nie wykluczam jednak tej generalizacji, bo jednak pewne schematy są nade powszechne. Kiedy zaczynałam blogować – a było to już 10 lat temu, blogowanie było innym wymiarem nie pozbawionym sensu tak jak w wielu przypadkach teraz. Robiło się to z czystej miłości. Otwartość też była inna, a wszyscy byli dla siebie. Teraz pozamykano się w jakichś szufladkach, co jest z jednej strony dobre, bo przecież nie wszystko jest dla wszystkich. Aczkolwiek ciężej poznać kogoś przez sam pryzmat.. kosmetyków jeśli ktoś o nich tylko pisze. I broń Boże nie mam nic przeciwko temu! Chcę powiedzieć, że w wielu zakamarkach brakuje głębi, sensowniejszej wymiany poglądów, myśli, a panuje dziwne ograniczenie. Brakuje jakości wśród tak obszernej ilości. To boli. Najnormalniej i po ludzku. Ale nie należy poprzestać na samych blogach, bo przecież nie tylko tutaj tak jest. Brakuje mi czegoś więcej i tego szukam. Na szczęście znajduję. To i tak wiele wśród tego płytkiego morza.

    Dużo uścisków,
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja stanę w obronie swoich blogowych koleżanek, bowiem wróciłam tu po kilkumiesięcznej przerwie, a one mnie nie zawiodły! Nadal są, nadal piszą i to wcale nie śmieciowe treści. Miło tu wejść i nawet tylko poczytać co u kogo słychać. Mam wiele takich blogów, które mogłabym Ci polecić, więc jeśli będziesz miała chwilę - zajrzyj. Może niektóre już znasz, może obserwujesz. Kolejność totalnie przypadkowa:
    http://ayuna-chan.blogspot.com - blog dosłownie o wszystkim, ale uwielbiam tę dziewczynę!
    https://okularnicawkapciach.wordpress.com - życiowe historie z przymrużeniem oka.
    http://wredna-z-wyboru.blogspot.com - najrzetelniejsze recenzje kosmetyczne.
    https://ciastkozercy.pl - niezastąpiony blog o wypiekach.
    http://www.fotohart.pl - trochę fotograficznie, trochę życiowo.
    http://www.zyciowasalatka.pl - jak nazwa wskazuje - blog o wszystkim!
    http://myslacinaczej29741.blogspot.com - dojrzałe i szczere przemyślenia i refleksje.

    Pamiętam, że kiedyś w formie wpisu zrobiłam zestawienie swoich ulubionych blogów i opisałam, za co lubię każdy z nich. Większość z nich nadal bez zarzutu funkcjonuje.

    Co do grup na Facebooku - tak to niestety wygląda. Sama należę do kilku, tego typu społeczności i przyznam się bez bicia, że nie raz i nie dwa zdarzyło mi się brać udział w tych "zabawach". I z jednej strony nie jest to takie złe, bo czasami można trafić na bardzo fajne, wartościowe blogi - serio. Wiem, że ludzie publikują tam linki, żeby zdobyć więcej odsłon i komentarzy. Wiem, ale niektórym naprawdę się te komentarze należą, bo kiedy trafiam na naprawdę interesujący wpis, nie potrafię przejść obok niego obojętnie. Jednak przekonałam się też na własnej skórze, że ludzie, którzy komentują, robią to na siłę, czują się zobowiązani. Kiedy ktoś zaglądał do mnie i zostawiał po sobie znak, było to tak żałosne, że niektóre wpisy zgłaszałam do spamu. Czasem ktoś wrzuci na grupie hasło, że poczytałby blogi fifestylowe. Linki pojawiają się tam, jak grzyby po deszczu. Mi samej zdarzyło się podrzucać odnośnik do mojej strony. Teraz raczej nie udzielam się na takich grupach. Zresztą jak sama zauważyłaś, nie ma tam za wiele do roboty. Czy jestem ich zwolenniczką? - Nie, ale nie z tego względu, że są jakieś złe. Ja zwyczajnie nie mam czasu udzielać się w tej społeczności. Kto ma mnie w znajomych na Fb, ten wie, że wchodzę na ten portal tylko po to, żeby odpisać na wiadomości i to w dodatku średnio co 2 dni. Czy popieram Twój pomysł z założeniem takiej grupy blogerskiego wsparcia? - Jak najbardziej tak! I będę Ci kibicować z całego serca, żebyś przyciągała do siebie tylko wartościowe osoby!
    A blogerzy i blogerki są podzieleni i zawsze będą się dzielić na dwie grupy. Tych wartościowych, co piszą z pasji i mają ludziom coś do przekazania oraz tych, którym zależy tylko i wyłącznie na zyskach.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli udało Ci się wytrwać do samego końca, to znaczy, że temat posta zainteresował Cię choć minimalnie. Koniecznie daj znać, jakie jest Twoje zdanie! Za każde włączenie się do dyskusji pięknie dziękujemy, bo nie ma nic bardziej motywującego, niż inspirująca wymiana zdań ❤ Z przyjemnością odnajdziemy Cię na Twojej stronie!

Prosimy: nie spamuj (nie zostawiaj w komentarzu linku/adresu swojej strony), GDYŻ I TAK CIĘ ODWIEDZIMY! ❤

Informujemy, że nie ma na naszej stronie możliwości opublikowania linku lub pełnego adresu bloga (nawet jeśli go wpiszesz, nie opublikuje się), dlatego tym bardziej prosimy o nie zostawianie linków/adresów stron w komentarzach.