piątek, 28 czerwca 2019

Ulubieńcy czerwca - bez nich nie wiedziałabym, jak żyć!


Czerwiec minął pod znakiem niemiłosiernych upałów, ale także kilku kosmetycznych hitów, muzycznych nowości i, o dziwo, serialowej uczty na miarę wydarzenia roku. Tak, dobrze widzisz! Wcale nie kwiecień (premiera 8. sezonu "Gry o tron") okazał się serialowo najlepszym miesiącem roku, bo moim zdaniem czerwca nic nie pobije. Zainteresowanych tym, gdzie się podziewałyśmy tyle czasu, odsyłam do końcówki posta, bo nie chciałabym odchodzić teraz od głównego tematu - na dole znajdziecie wyjaśnienia i "rozkład jazdy" Outfitowni na lipiec :) A teraz zaczynamy, bo hitów jest wiele, a czasu mało!

Ulubieńcy kosmetyczni

1. AA Oxygen, Podkład do twarzy kryjąco-dotleniający 
Podkładu co prawda nie zakupiłam teraz, ale dopiero teraz rozpoczął się ten sezon upałów, więc mogłam go przetestować w ekstremalnych warunkach. Moje wrażenia? To jest najlepszy podkład, jaki kiedykolwiek ten kosmetyczny świat widział! Jestem nim absolutnie zachwycona. Treningi i upały? Nie ma problemu! Podkład trzyma się fantastycznie nawet w tak ekstremalnych warunkach, nie spływa, "nie ciasteczkuje" i najważniejsze - pozostaje w dalszym ciągu niewidoczny na skórze! To fantastyczna propozycja dla osób, które cenią sobie naturalność - ja osobiście nienawidzę, gdy podkład jest mocno widoczny i choć uwielbiam Healthy Mix od Bourjois czy Colorstay od Revlon,  to były u mnie w użyciu wiosną, jesienią i zimą, a latem po prostu całkowicie rezygnowałam z podkładu, bo były zbyt widoczne. No i teraz nie muszę rezygnować, bo Oxygen od AA jest rewelacyjny <3 Jest jak druga skóra - wyrównuje koloryt, kryje co trzeba (ja mam niewielkie niedoskonałości, małe blizny punktowe), pozwala skórze oddychać, nie pozostawia uczucia "maski" na twarzy. Kogo nie zadowoli? Osób, które borykają się z ciężkimi niedoskonałościami skóry, ale wydaje mi się, że takie osoby wybierają raczej produkty specjalistyczne, które mają za zadanie nie tylko kryć.
Cena regularna w Rossmannie: 19,99zł, więc tym bardziej rewelacyjnie, a na promocji jeszcze lepiej :D Kupiłam, bo poleciła go kiedyś Blonde Kitsune i jej recenzja była również pozytywna, no i się nie zawiodłam :) 

2. NYX Professional Makeup, Glitter Primer - klej do brokatu
Osobie, która wymyśliła ten produkt, przyznałabym kosmetycznego Oscara! Jest to absolutny niezbędnik latem, gdy każde obsypanie się błyszczących cieni z powieki (nie mówię tylko o czystych brokatach, ale o zwykłych cieniach z połyskiem, metalicznych, satynowych, perłowych) w ciągu dnia powoduje w słońcu efekt cery, która przeżyła zderzenie z rozpędzonym sypkim rozświetlaczem :D Wystarczy niewielka ilość nałożona na powiekę pędzelkiem, a następnie wprasowanie takiego cienia na położony klej (również pędzelkiem, punktowo, bez tradycyjnego rozcierania). Efekt? Nie musisz potem czyścić połowy twarzy z tego, co się obsypało, a ponadto będziesz cieszyć się do końca dnia powieką, na której wszystko jest na swoim miejscu, bo makijaż oka z tym klejem jest nie do ruszenia aż do momentu zmycia go wieczorem. Klej powoduje też przepiękny "skutek uboczny": wydobywa blask z cienia, nawet marne cienie nabierają dzięki niemu połysku i koloru, dostają nagle maksymalnej pigmentacji. Dla mnie to jest rewelacja, bo mam mnóstwo cieni swoich 7 paletkach MUR, których użyłam wcześniej tylko raz, bo akurat okazało się, że na mojej powiece ich nie widać, a tu nagle z tym klejem mogę mieć na oku każdy kolor z paletki, i wygląda dokładnie jak w paletce - nic nie traci :) Ocena 4,8/5 na Wizażu mówi sama za siebie!
Cena w Douglas: 37,90zł, ale stacjonarnie nie udało mi się tego dostać w kilku ich sklepach, dlatego polecam kupić online - taniej i bez wychodzenia z domu :)


3. Duetus żel myjący do twarzy
Absolutny hit! Zużyłam już drugie opakowanie w ostatnim czasie i wiem, że nigdy nie zmienię już żelu do twarzy! Zawsze miałam problem z tymi typowo drogeryjnymi żelami - Garnier, Nivea.. Wszystkich po kolei miałam dość, skóra była po umyciu napięta, przesuszona mocno, bez przerwy potrzebowała peelingu, a niedoskonałości wcale nie było mniej. I nagle te wszystkie problemy się skończyły wraz z pierwszym opakowaniem tego żelu :) Fantastycznie się pieni i pachnie (zupełnie nie przypomina innych kosmetyków naturalnych na rynku, bardzo pozytywne zaskoczenie), doskonale oczyszcza, bardzo wydajny (wystarczy jedna doza produktu), cera wydziela mniej sebum i mniej niedoskonałości się pojawia. Ponadto nie muszę już teraz tak często peelingować skóry, ma lekkie, ale zauważalne właściwości złuszczające :) No i najważniejsze - nie przesusza, ani trochę. Osoby, które nie zawsze nakładają krem na twarz po umyciu (jak ja:D), docenią to <3 Czuć i widać, że skład jest rewelacyjny.
Cena regularna w Naturze: 19,99zł, ale na promocji można go dostać za ok. 15 zł, więc rewelacyjna cena, bo prawdę mówiąc - za tą jakość jest naprawdę wart nawet tych dwudziestu złotych.


4. BEBIO, Ewa Chodakowska, naturalny żel pod prysznic bambus i trawa cytrynowa
Żel kupiłam z ciekawości, ponieważ od długiego czasu szukałam jakiejś naturalnej propozycji, która nie wysuszałaby mi skóry (mam z tym ogromny problem i od ponad roku w ogóle nie mogę używać żeli typu Dove czy Palmolive), ale z którą bym też nie zbankrutowała. Trenuję 4, czasem 5 razy w tygodniu, więc żel pod prysznic to coś, co u mnie zużywa się z prędkością światła. Próbowałam już wielu żeli, m. in. Vianek, ale przerażała mnie cena ok. 20zł za tak niewielką pojemność przy bardzo niskiej wydajności (potrzebna była cała garść tego żelu, żeby umyć ciało) i brak w ofercie opakowania "ekonomicznego". Aż tu nagle pojawiła się duża butla żelu BEBIO w Rossmannie, więc spróbowałam i jestem na TAK! Jedno opakowanie już prawie za mną, skóra przestała się przesuszać, nie zbankrutowałam z kosmetykiem naturalnym przy tak częstych kąpielach, dodatkowo nie muszę po każdej kąpieli konserwować się balsamem, by skóra nie była sucha :) No i wydajność zdecydowanie lepsza: 3-4 dozy produktu w zupełności po ciężkim treningu wystarczą, by umyć całe ciało. Jedynym minusem jest zapach, ale do tego w kosmetykach naturalnych jestem przyzwyczajona, że nie pachną jakoś wyjątkowo mocno.
Cena regularna w Rossmannie: 19,99zł, ale na promocji można go dostać za ok. 15 zł, więc rewelacyjna cena, bo prawdę mówiąc - za tą jakość jest naprawdę wart nawet tych dwudziestu złotych.


5. DELIA COSMETICS, Cleaner, antybakteryjny odtłuszczacz do paznokci
Produkt, który pozwala mi się cieszyć lakierem na paznokciach dłużej niż 1 dzień! Działa cuda na mega problematycznych paznokciach. Moje są nierówne - fałdki, jakieś punktowe wgniecenia na porządku dziennym, do tego strasznie się wyginają (hitem było ścięcie paznokcia przy samej skórze jednorazową foliową reklamówką), więc każdy lakier po prostu mi na paznokciach pęka, łamie się i odpryskuje. Standardowo jeśli pomalowałam je rano, wieczorem już miałam odpryski. Ten odtłuszczacz rozwiązał ten problem! Przedłuża żywotność lakieru na moich problematycznych paznokciach do 4 dni bez szczególnego starania się, żeby uważać na paznokcie, ostrożnie się z nimi obchodzić, i ten wynik jest u mnie rekordem! Gdybym się postarała (czyli: nie chodziłabym do stresującej pracy, gdzie wszystko robię w pośpiechu, nie waliła paznokciami w klawiaturę cały dzień, itd.) to może lakier przeżyłby nawet 6 dni (mowa tu o nie jakichś wybitnie żywotnych, budżetowych lakierach, np. z Golden Rose).
Cena regularna w Rossmannie: 7,99zł, ale jeśli jeszcze nie korzystałyście z obecnej promocji 2+2 to w ten weekend zdążycie go jeszcze zakupić w ramach tej promki właśnie, zdecydowanie warto! 


6. Pierre Rene, Liquid Primer - Utrwalacz do makijażu w droperze
Kupiłam to cudo, bo szkoda mi było mojej pomady do brwi Wibo, która po 2 tygodniach od zakupu stała się kamieniem i nie nadawała się do użytku. Produkt jest absolutnie fantastyczny i nie wyobrażam już sobie nie mieć go w kosmetyczce! Według opisu producenta wystarczy kropla produktu. Moim zdaniem to niedopowiedzenie: do użycia z pomadą wystarczy musnąć końcówkę pipety (opróżnionej) pędzelkiem, żeby mieć na nim 1/5 standardowo dodanej kropli, bo pełna kropla do pomady to dużo za dużo! Mega wydajny, a z pomady robi jeszcze lepszy produkt niż w dniu jej zakupu :) Testowanie do cieni na mokro jeszcze przede mną, ale na pewno wypróbuję ten utrwalacz do nakładania ich jak eyeliner :) Przedłuża trwałość, ułatwia aplikację kosmetyku, a do tego nie tworzy sztywnej powłoki - jest w ogóle niewyczuwalny na skórze. 
Produkt kupiłam w Hebe na promocji za ok. 17zł, więc był to interes życia! 

Ulubieńcy muzyczni

1. Bastille "Doom Days" (album)

Strasznie dłużyło mi się oczekiwanie na nowości od Bastille, ale wreszcie się doczekałam! Jeśli lubicie muzykę Bastille i ten klimat, jaki mają ich utwory, to z "Doom Days" też się polubicie :)

2. Sam Fender "Hypersonic Missiles"

Jakoś tak się stało, że przegapiłam opublikowanie tego klipu na YT i w zasadzie ogarnęłam jego istnienie na początku tego czerwca. Od tamtej pory słucham tej piosenki codziennie :D Sam Fender to jest w ogóle moje wielkie odkrycie jeszcze z jesieni zeszłego roku. 15 listopada pojawił się na YT klip do piosenki "That sound" i już wiedziałam, że będę fanką. Sam ma 23 lata (sic! jestem od niego starsza o 4 lata! #tenmomentgdynicwżyciunieosiągnęłaświelkiego) i ogromny talent, dzięki któremu jeszcze przed wydaniem pierwszego dużego albumu (o tym samym tytule jak piosenka wyżej, wg Empiku premiera będzie 13 września, choć inne strony podają 9 sierpnia - o co kaman?) praktycznie podbił rynek muzyczny w swoim kraju, a teraz rozpocznie się ekspansja jego muzyki poza Wielką Brytanię - niestety Polska nie znalazła się na liście obecnej trasy koncertowej, ale wszystko przed nami. Ja na jego pierwszy koncert w Polsce kupię bilet na pewno!

Ulubieńcy serialowi

Dark - 2. sezon
żródło: IMDB.com
Zacznę od tego, że wiele, naprawdę wiele było premier w tym miesiącu: "Big little lies", "Black mirror", "Jessica Jones" i wiele, wiele innych tytułów. Myślałam, że pół tego posta to będą seriale i że będzie problem z wybraniem ulubieńca, ale po obejrzeniu 2. sezonu Dark nie mam już wątpliwości: to nie tyle najmocniejsza propozycja miesiąca, co - być może - najmocniejsza pozycja tego roku w ogóle! 2. sezon wbija w fotel, pędzi niczym błyskawica i nie pozostawia widzom zbyt wiele czasu na przetwarzanie nowych informacji. Twórcy nie obchodzą się z nami jak z jajkiem i akcja dzieje się już od pierwszych sekund. Jeśli sezon 1. wciąż przed Wami lub nie pamiętacie już zbyt dobrze, co się w nim działo, warto obejrzeć go jeszcze raz przed oglądaniem sezonu 2., bo naprawdę trzeba go oglądać uważnie, z umysłem "na pełnych obrotach", żeby przetrawić to wszystko. Serial miazga. Jeśli czujecie niedosyt po irracjonalnych zakończeniach wątków w ostatnim sezonie "Gry o tron", "Dark" będzie idealny, by się tego niedosytu pozbyć - twórcy od początku do samego końca mają na to pomysł, historia jest zamknięta, a fabuła to jubilerska wręcz robota :) 2. sezon naprawdę trzyma poziom pierwszego, jest sporo zaskoczeń i zwrotów akcji, muzyka wciąż fantastyczna, aż powoduje gęsią skórkę. Jest SUPER!


Gdzie byłyśmy, gdy nas nie było? :D

Powodów naszej nieobecności nie sposób wyliczyć, by czegoś ważnego nie pominąć, więc: najistotniejsze jest to, że moja sistera ma za kilka dni obronę magisterki i intensywnie pracuje naukowo, ja natomiast przez kilka miesięcy budowałam COŚ (tak! Dla Was!), żeby wreszcie ten mój projekt ujrzał światło dzienne :D Na lipiec planuję przynajmniej 3 posty kosmetyczne/lifestylowe oraz posty dotyczące wspomnianego "projektu", a pierwszy z nich pojawi się już w środę! Jestem ogromnie ciekawa, jaki będzie Wasz feedback, będę też szukać chętnych do współpracy, więc zapraszam serdecznie! Szczegóły już w środę :) Natomiast od sierpnia mam nadzieję, że moja sisa tu do Was wróci (a może zrobi nam szybciej niespodziankę?) :D

A co podbiło Wasze serca w czerwcu? Jestem ciekawa Waszych hitów :)
Trzymajcie się ciepło!
Tov

16 komentarzy

  1. Tak bardzo cieszę się, że już wróciłyście! Ba! Miałam nawet do Was pisać gdzieś, ale zapomniałam z powodu sesji itd.. Brakowało w blogosferze tak fajnego miejsca jakie stworzyłyście także miałam nadzieje, że wrócicie i chyba telepatycznie Was przyciągnęłam :D
    Co do wpisu to niestety nic nie znam. Ten podkład rzeczywiście wiele osób poleca, ale jakoś z produktami od AA mi nie po drodze, rzadko mnie coś od nich kusi. Miałam od nich podkład i był słaby niestety, ale inny. Więc skoro i Wy polecacie to może warto jednak się skusić!? :) Mimo, ze sama odkryłam ostatnio parę dobrych podkładów, w tym jeden który pojawił się w moich dzisiejszych ulubieńcach :D Ciekawi mnie też seria Duetus, chociaż bardziej tonik, niż żel, bo już dawno odstawiłam żele na rzecz mydełek naturalnych :P Z żelami pod prysznic akurat ja nie mam najmniejszych problemów więc mogę używać każdych nawet najtańszej isany. Co do pozostałych produktów wydaje mi się, że są u mnie zbędne, bo nie jestem zbytnio makijażowa :D
    Co do Bastille to lubię ich piosenki, może nie na tyle by być na bieżąco z nowościami, dlatego tez nie znam tych nowości, ale jak już lecą w radiu to zasadniczo mi się podobają :D
    Dark mam w planach obejrzeć, od dawna już mam na liście do zobaczenia na filmweb 1 sezon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, sesja, to jest to, co moją sis teraz wyrwało z naszej rzeczywistości i wrzuciło do innej czasoprzestrzeni 😂 Pewnie z tego wymiaru pochodzą te telepatyczne moce 😂
      Tak, powrót jest już nieodwołalnie potwierdzony, nawet nowy szablon będzie wkrótce, content na lipiec jest zaplanowany, więc zniknięć już więcej nie będzie :)
      Wiesz, że ten podkład to JEDYNY produkt z AA jaki mam i używam? Kosmetyki AA kupiłam dosłownie kilka razy w życiu i nigdy ich nawet nie używałam, bo po 1 użyciu to samo wrażenie: słabo, słabo, słabo. Ten podkład to jedyny produkt od nich, o którym mogę powiedzieć, że już się nie będziemy rozstawać. Jest jakimś wyjątkiem tej marki! <3
      Ja makijażowa też nie jestem, maluję się aż raz, czasem dwa razy w tygodniu 😂 Bardzo to lubię, ale poranne wstawanie o 5 mi to skutecznie uniemożliwia :P Mimo wszystko, na specjalne okazje, polecam szczerze te produkty, dodają +100 do looku! :)
      Oglądaj DARK! Oglądaj! Po sesji Ci się należy, nie zawiedziesz się! <3
      Tov

      Usuń
    2. Ooo tak to na pewno to spowodowało moje tajemne moce :D
      Mnie od AA wyjątkowo kusi też nowa seria coś a'la koreańska pielęgnacja, czyli ta z której pochodzi ten hydro balsam o którym pisałam nie dawno. Ale to taki wyjątek i to raczej na jednorazowe spotkanie, nie żebym do niego jakoś wracała. Mimo to był na tyle fajny, że mam ochotę na inne produkty z tej linii :) A za podkładem może rzeczywiście się rozejrzę podczas promocji na kolorówkę w R.
      Oki, będę miała go na uwadze i jak skończę bodyguard, a jestem w połowie to zabieram się za niego :D

      Usuń
    3. Widziałam, czytałam! <3 Aż się rozmarzyłam, że chcę go mieć, ale potem popatrzyłam na swoją prawą dłoń przypominającą Wielki Kanion i niestety, może w przyszłym roku, na razie próbuję odstawić zimowe preparaty, z marnym niestety skutkiem 😂 Myślę, że AA ma po prostu takie swoje dobre momenty, wyjątki od reguły, ale ogólnie to w większości można się po prostu rozczarować niestety :(
      Ooo, Bodyguard też jest na liście :D Tylko kiedy?! Kiedy to wszystko obejrzeć? 😂

      Usuń
    4. Właśnie ja mam nadzieje, a raczej łudze się, że teraz się poprawili :D
      Warto moim zdaniem - będę o nim pisać na blogu, ale na prawdę jest godny polecenia! Zwłaszcza 1 i ostatni odcinek :) Bardzo szybko wciąga, dużo się dzieje, no i jest to coś innego ;) A ja właśnie oglądam 1 odc 1 sezonu dark :D

      Usuń
    5. To w takim razie przylecę poczytać :D <3
      Ja po obejrzeniu drugiego sezonu Dark zaczęłam... Oglądać go jeszcze raz! Taki jest dobry 😂

      Usuń
  2. Wspaniale, że blog wrócił do żywych, a ostatnio właśnie o Was myślałam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak super, że wracacie! Ostatnio nawet robiłam przegląd blogów, które obserwuję, w cel usunięcia tych dawno nieaktywnych, ale Was zostawiłam z nadzieją, ze wrócicie. No i proszę - stało się! Z ulubieńców nic nie znam - ani z kosmetycznych, ani kulturalnych. "Dark" oglądałam 1. odcinek 1. sezonu, potem gdzieś mi umknął ten serial, koniecznie muszę wrócić :) Czekam na Wasze nowe posty w lipcu z wypiekami na twarzy i to niespowodowanymi upałem za oknem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałyśmy wrócić aż tak późno, ale wszystko się tak niefortunnie potoczyło, że aż brak słów :O Na szczęście, powrót jest już na dobre, jest cały plan na lipiec, także już nie będzie żadnego tajemniczego zniknięcia!
      Powiem tak: oglądaj, oglądaj, oglądaj! Nie zawiedziesz się, fabuła to mistrzostwo! <3
      Tov

      Usuń
  4. Zapomniałam o tym podkładzie. A też jak zobaczyłam go u Kamili to o nim myślałam żeby kupić. A teraz jestem jeszcze bardziej skuszona, bo znalazłam cudowny puder od AA. Gliter Glue to taki hicior, a ja jeszcze go nie miałam... no musi się to zmienić. I do tego dokupię sobie turbopigmenty, a co :D. Za żelami do twarzy nie przepadam, wolę pianki, czy olejki. Jako jedna z nielicznych nie jestem fanką Ewy Chodakowskiej, dlatego do jej produktów podchodzę z dystansem. Jednak Twoja recenzja brzmi obiecująco ;). Ale masz biedę z tymi paznokciami. A próbowałaś topu sechevite? Utwardza płytkę to może jeszcze lepiej by Ci się trzymały lakiery? U mnie przedłuża trwałość do tygodnia. Fajnie że Pierre rene wprowadziło taki produkt, coś jak inglot a kika razy tańszy. W sumie to wolę jak pomada jest miękka, a moja trochę już cieżko się nabiera, więc może i mi by sie takie kropelki przydały. Muzyki ani serialu nie znam. Ważne że wróciłyście, bo uwielbiam Wasze posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie zawsze miałam mocno średnie zdanie o AA, ale jak widać można się pozytywnie zaskoczyć! :) Turbopigmenty mam na liście, ale kurczę, muszę najpierw zużyć trochę tych swoich paletek, bo za dużo tego :D
      Wiesz, ja generalnie szanuję Ewę Chodakowską za to, że swoją pracą zmieniła nasz rynek i dzięki temu mamy więcej klubów fitness i siłowni, sama dziś ćwiczę, choć nigdy nie ćwiczyłam i miałam totalną awersję do sportu. Wyglądam dziś lepiej i czuję się jeszcze lepiej :) Zresztą to z nią zaczęłam ćwiczyć, choć szybko okazało się, że jej programy u mnie się na dłuższą metę nie sprawdzą, dlatego od 1,5 roku mam karnet do klubu fitness i siłowni. I, choć ją szanuję, to żebym była jakąś mega fanką nie mogę powiedzieć. Jestem jej po prostu wdzięczna za jej pracę, bo dzięki jej pracy pozbyłam się swojej awersji do sportu, ale nie kupiłam nigdy nic, co ona polecała/co stworzyła, tylko dlatego, że "od Ewy" ;) Np. uważam, że jej batony nie są warte tyle, ile kosztują, bo smak średni, a cena za wysoka - smaczniejsza jest "Dobra kaloria" z Lidla. Natomiast żel polecam, bo obecnie - o dziwo - jest to chyba jedyna opcja naturalnej kąpieli, z którą nie zbankrutuję. Nie znalazłam innych tego typu produktów w ekonomicznym opakowaniu tej wielkości.
      Jeśli chodzi o paznokcie - ja od zawsze używam Seche Vite :) I właśnie on utwardza i przedłuża, owszem, ale nie płytkę, a lakier. Dzięki niemu lakier "nie pracuje" razem z paznokciem, gdy ten się wygina, efektem czego jest odrywanie się całego lakieru jednym wielkim płatem od paznokcia (paznokieć pod lakierem się wygina, lakier pozostaje dalej sztywną, prostą powłoką). Tak czy inaczej - bez Seche mam lakier jakieś pół dnia. Z Seche - dzień lub dwa :p Dopiero z odtłuszczaczem jest lepiej :) Rozwiązaniem dla mnie są hybrydy, ale nie mam czasu ich robić i zmywać.
      Dokładnie! To jest ten sam produkt, jak od Inglota, tylko cena o wiele bardziej atrakcyjna! Szczerze polecam, ożywia pomadę ekspresowo :)
      Dobre wieści - moja sisa zaczęła wakacje, więc może jeszcze w tym miesiącu nas tu zaszczyci obecnością :D Więcej odejść jednak nie planujemy!
      Pozdrawiam! <3
      Tov

      Usuń
  5. Najbardziej zaciekawił mnie podkład z AA bo widzę go po raz pierwszy! Glitter z Nyx też mnie kusi :) Miałam chyba kiedyś ten odtłuszczacz z Delii :) Mam ten utrwalacz z Pierre Rene i jest spoko podobny do tego z My Secret :) Muzyki nie znam a serial mam w planach :) Podobny fabułą jest do Stranger Things i jeszcze jednego serialu, którego tytułu nie mogę sobie w tym momencie przypomnieć :( P.S. Mam pytanko jaką czcionkę używacie w komentarzach do nazw? i w postach bo mega mi się podoba! Zostaje na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już bez tych kosmetyków nie wyobrażam sobie życia, więc szczerze polecam :D
      Właśnie ja teraz jestem po drugim sezonie Stranger Things i tak szczerze to nie wiem, co w nim podobnego do Dark :D Wszyscy mówią, że to takie podobne seriale, a dla mnie ani trochę. W ST mamy inny wymiar, który przenika do powiedzmy "naszego" wymiaru, klimat jest też zupełnie inny (lata 80-te, inna muzyka), a wszystko kręci się wokół jakiegoś złego bytu (starożytnego?) z tego innego wymiaru, który podbija inne światy. W Dark natomiast wszystko się kręci wokół czasu, akcja dzieje się co chwilę w innej linii czasowej, fabuła jest o wiele bardziej koronkowa, a serial wciąż stawia przed nami jedno, zupełnie innej natury pytanie niż w ST :D I może, gdyby wziąć ostatnie sceny ostatniego odcinka drugiego sezonu Dark pod uwagę, to pojawia się element wspólny dla ST, ale całokształt generalnie jak dla mnie jest zupełnie inny. Gdyby w ST cofnęli się w czasie, by zapobiec tym wszystkim wydarzeniom, byłoby to możliwe tak jak w "Powrót do przyszłości" czy innych filmach o czasie. W Dark moim zdaniem byłoby to niemożliwe, wynika to z przedstawionego w serialu świata, rządzi się innymi prawami :P Mimo wszystko, oba seriale BARDZO lubię, są rewelacyjne, choć Dark moim zdaniem jest o wiele większym dziełem filmowym pod względem wykonanej przez twórców pracy :)
      Dziękujemy, cieszymy się bardzo! Czcionka to Great Vibes :)
      Pozdrawiam! <3
      Tov

      Usuń
  6. Wszyscy tak chwalą produkty Chodakowskiej, że chyba tak przekornie mnie w ogóle nie kuszą. Nie lubię kosmetyków (innych rzeczy także) tak bardzo sygnowanych czyjąś twarzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również jestem daleka od bycia czyjąś fanką, w tym Ewy Chodakowskiej. Nie kupuję produktów, bo poleca je ktoś konkretny. Jeśli coś nie jest moim zdaniem warte polecenia (jak np. batony Ewy - moim zdaniem średnie w smaku i za drogie, wolę Dobrą kalorię z Lidla), to nie będę tego kupować tylko dlatego, że jest czyjaś twarz na opakowaniu :)
      Wszystko zależy od tego, czy masz w ogóle taką potrzebę kupienia takiego produktu. Bo mnie np. w ogóle nie kusił ten żel w kategorii "żel od Ewy Chodakowskiej", za to rozpatrywany w kategorii "wreszcie naturalny żel w ekonomicznym opakowaniu 400ml i w normalnej cenie" kupiłam bez wahania :) U mnie po prostu za dużo tego idzie i te mniejszej pojemności, jak np. Vianek, nie sprawdziły się. Zbyt duży koszt częstych pryszniców po treningach, a i pieniły się gorzej, więc jeszcze więcej tego szło :) Pół biedy, jeśli ktoś może sobie pozwolić na Dove czy Palmolive w promocji i nic mu nie jest. To wtedy nie ma tego problemu :) Niestety ja nie mogę ich używać, robią mi tragedię ze skóry :(
      Pozdrawiam!
      Tov :)

      Usuń

Jeżeli udało Ci się wytrwać do samego końca, to znaczy, że temat posta zainteresował Cię choć minimalnie. Koniecznie daj znać, jakie jest Twoje zdanie! Za każde włączenie się do dyskusji pięknie dziękujemy, bo nie ma nic bardziej motywującego, niż inspirująca wymiana zdań ❤ Z przyjemnością odnajdziemy Cię na Twojej stronie!

Prosimy: nie spamuj (nie zostawiaj w komentarzu linku/adresu swojej strony), GDYŻ I TAK CIĘ ODWIEDZIMY! ❤

Informujemy, że nie ma na naszej stronie możliwości opublikowania linku lub pełnego adresu bloga (nawet jeśli go wpiszesz, nie opublikuje się), dlatego tym bardziej prosimy o nie zostawianie linków/adresów stron w komentarzach.