piątek, 30 listopada 2018

Zimowe problemy z motywacją - jak ją odzyskać i wytrwać w dążeniu do celu? + tapety i planner na grudzień


Coraz trudniej wybrać Ci się na siłownię, pójść pobiegać, rozłożyć w domu matę? Opon na zimę jeszcze nie zmieniłaś, bo na samą myśl o tym, że trzeba znów z nimi jechać i stać w kolejce u wulkanizatora, żyć się odechciewa? Naczynia nie chcą się same włożyć do zmywarki, a codzienne spojrzenie na pełen kosz z brudną odzieżą przypomina Ci o istnieniu pralki? Ostatnimi siłami wrzucasz do niej tą kapsułkę, po czym wracasz pod koc, spoglądając po drodze z wyrzutami sumienia na leżący na biurku planer... No właśnie, kiedy ostatnio do niego zaglądałaś? I pewnie myślisz sobie: "Lepiej już do niego nie zaglądać, tyle zaległości, tyle rzeczy miałam zrobić... Już i tak nic z tego nie będzie." Niby podejmujesz decyzję, że nie będziesz się rozliczać, karać, dobijać, a jednak nie ma dnia, byś nie pomyślała: "Co się ze mną dzieje?". No bo jak to jest, miałaś cele, cały rok coś się starałaś robić i nawet Ci to jakoś wychodziło, coś robiłaś, a teraz? No nie da się, "coś jest ze mną nie tak".

Jeśli z powodu braku motywacji, zaczynasz o sobie myśleć w ten sposób i szukasz przyczyny w sobie - nie jesteś SAMA! Zima, drogie babki, zima! Choć może powinnam napisać jesień, bo oficjalnie jeszcze ona trwa, jednak w tym roku syberyjskie powietrze jakoś szybko do nas dotarło i ja osobiście, widząc tak szybko w tym roku swoje auto skute lodem, codziennie rano odczuwam zimę dość dotkliwie. Ten spadek motywacji to naturalna kolej rzeczy o tej porze roku, przeciwko któremu - żeby jakoś to przetrwać - trzeba wytoczyć ciężkie działa:D Bo umówmy się - udawanie, że się nie rozliczasz, gdy przynajmniej kilka razy w tygodniu myślisz o sobie źle, że "coś z Tobą nie tak", to żadne rozwiązanie i nie przyniesie Ci ani zadowolenia, ani rozgrzeszenia, ani świętego spokoju. I o tym, co zrobić inaczej i jak z tego błędnego koła wyjść, będzie dzisiejszy post.

Gdy motywacji brak - jak sobie pomóc od razu?

Wiadomo, motywacja dobra rzecz. Szukamy jej wciąż na Instagramie, Pintereście i jakoś tak jak popatrzymy na te obrazki, to czasem naprawdę dostajemy takiej chęci do działania, jak nigdy. Tylko że to nie zawsze działa. Wystarczy gorszy dzień i już nic nam się nie chce, przestajemy nawet myśleć o tym, jak się zmotywować, zapominamy o wszystkim, co chcieliśmy zrobić, byleby zaszyć się jak najszybciej pod kocem i nie myśleć o niczym. Dlatego na samej motywacji polegać nie możemy - ona raz jest, a raz jej nie ma i nie mamy nad nią żadnej kontroli. Na szczęście jest dla nas nadzieja, bo mamy wpływ na coś innego - swoją własną silną wolę. Tylko ona ma moc zachęcania nas do działania nawet wtedy, gdy po raz 50 w tym miesiącu zaszywasz się właśnie pod kocem, czekając na lepsze jutro ;)

Brak silnej woli? Masz ją - pora ją odszukać

Pewnie myślisz: "Silna wola? Ja nie mam jej za grosz!" TO ABSOLUTNA NIEPRAWDA, kłamstwo naszych czasów, które - dopóki nie poznasz prawdy i nie dopuścisz jej do głosu w swojej świadomości - nie będzie Ci pozwalało wyjść z błędnego koła "braku motywacji". Każdy z nas ma, mniejsze lub większe, zasoby silnej woli. Co więcej, bez względu na to, ile jej dostaliśmy, możemy mieć jej więcej, więc jeżeli należysz do pechowego grona osób o słomianym zapale i uważasz, że silnej woli nigdy absolutnie nie miałaś - możesz to zmienić! Wystarczy, że zapamiętasz, iż silną wolę masz w sobie cały czas, tylko jej zasoby są rozkładane, rozpraszane niekoniecznie na te sfery życia, które są dla Ciebie najważniejsze. Innymi słowy: bardzo szybko się one zużywają. Każda sprawa, każdy wybór, każda decyzja (a codziennie dokonujemy ich setki! Na zakupach, w pracy, w domu...) uszczerbia Twoje zasoby silnej woli. Z tego powodu wystarczy, że odłożysz jedno zadanie na bliżej nieokreślone "kiedyś", by w krótkim czasie Twoja zmniejszona siła woli szybko odłożyła kolejne zadanie. Nim się obejrzysz, utworzy Ci się z tego taka kolejka niedokończonych spraw, że odechce Ci się do niej zaglądać, a łatwiej nie będzie - wciąż uszczuplane zasoby silnej woli nie sprawią, że wykrzesisz w sobie siłę do zmierzenia się z tym wszystkim, co przecież chciałaś zrobić. Jedno niedokończone zadanie, odłożone na później, ciągle zatruwa nam umysł i odbiera zasoby silnej woli. 

Co jeszcze działa na naszą niekorzyść i powoduje, że z automatu myślimy o sobie (bo tak się czujemy): "nie mam silnej woli"? Na chwilę obecną zalicza się do tego nawet atmosfera grudnia: reklamy, ulotki, maile... Jesteśmy bez przerwy atakowani kolejnymi ofertami, przekonywani, że musimy mieć kolejną rzecz, że taka okazja już się nie powtórzy, jest tylko teraz i zgadnij? Tak, to również uszczupla nasze zasoby silnej woli! Bo nawet, jeśli nie potrzebujesz nowego telefonu (bo przecież pół roku temu kupiłaś) i ostatecznie odrzucisz daną ofertę, to często mimo wszystko zastanawiasz się nad zakupem, a to kolejna decyzja, kolejny wybór, który uszczupli zasoby silnej woli. Co możesz zrobić z tym grudniowym wariactwem? Najprościej: nie daj się zmanipulować, określ czego naprawdę potrzebujesz, a czego nie. Jeśli czegoś nie ma na Twojej liście "must have", lepiej od razu wyrzucaj ulotki i maile do kosza ;) Nie pozwól, by ktoś/coś odbierało niepotrzebnie Twoje zasoby silnej woli, bo nie wystarczy jej na Twoje cele!

Dbanie o swoje zasoby silnej woli jest też ważne z innego powodu. Przytłoczony nadmiarem decyzji i zadań do podjęcia "na później" umysł staje się niespokojny i z czasem nie potrafi już nawet odpoczywać. Przychodzi niedziela, a te wszystkie myśli i decyzje, które odłożyłaś na potem, atakują Cię niczym chmara natrętnych much nawet wtedy, gdy próbujesz się skupić na czytaniu ulubionej książki. Dla własnego dobra, dla dobra Twoich celów i świętego spokoju - dbaj o zasoby silnej woli ;) Pamiętaj, że łatwo je wyczerpać i nie odkładaj kolejnych rzeczy na potem. Potraktuj to niczym trening - oszczędzana, wydawana z rozsądkiem, "trenowana" regularnie siła woli szybciej się odnawia i zamiast jej ubywać, przybywa jej nam więcej ;) Od dzisiaj myśl o odkładaniu na potem w takich kategoriach: "Nie odłożę tego na potem, zrobię to dziś - nie dlatego, że to nie może zaczekać, ale dlatego, że nadszarpnie to moją silną wolę, a przecież zależy mi na tym, by mieć jej jak najwięcej jak najdłużej". Pomyśl, że od tego zależą wszystkie cele ważne dla Ciebie ;)

Oczyść umysł - koniec z rozpraszaniem się

No dobrze, ale od czego zacząć, gdy Twoja lista spraw urosła już do wielkości w kilometrach, a Ty, zamiast w niedzielę odpoczywać, zaczynasz się zastanawiać, jak wyłączyć swój umysł i wreszcie skupić się na czytaniu czy innej ulubionej czynności? Co zrobić, gdy nawet w niedzielę wieczorem po całym dniu bezproduktywnego "nicnierobienia" nie możesz w spokoju zasnąć? Mam na to bardzo sprawdzony sposób, który pozwala odzyskać niedzielę dla siebie, a przy tym odzyskać także swój spokojny umysł ;) Usiądź, najlepiej o wczesnej porze, żeby jeszcze tą niedzielę mieć dla siebie, weź kartkę papieru i zapisz wszystko, co leży Ci na sercu. Wypisz dosłownie wszystkie zadania odłożone na później, nawet jeżeli lista będzie się składać z takich pozycji, jak "zanieść buty do szewca", "iść do dentysty" czy "wymienić opony". To właśnie nadmiar tych pozornie nieistotnych spraw do załatwienia powoduje, że tracimy siły i motywację do realizacji tych najważniejszych dla nas celów, największych projektów. Bo przecież takie codzienne zadania nie są dla Ciebie najważniejsze - załatwić je trzeba, ale ich załatwianie to raczej przykry obowiązek, w odróżnieniu od spraw dla Ciebie ważnych. Wypisz je wszystkie i postaraj się codziennie lub chociaż co drugi dzień odhaczać z listy taką jedną rzecz. Jest to doskonały trening silnej woli, który działa cuda (i mówię to z perspektywy osoby, która urodziła się ze słomianym zapałem i wybitną skłonnością do prokrastynacji), a dzięki regularności pozwala wyrobić w sobie nawyk trzymania się swoich postanowień, oszczędza, odnawia zasoby silnej woli i pozwala ją zachować na to, co naprawdę dla nas ważne ;)

Zamień motywację na dyscyplinę, a dyscyplinę na nawyk

Ten punkt brzmi najgorzej, bo nasz mózg - tak już ma i jest to udowodnione naukowo - nie lubi słowa dyscyplina. Motywacja brzmi tak dumnie, wolno, pozytywnie, podczas gdy dyscyplina kojarzy się z rygorem, przymusem... Jednak czy tego chcemy, czy nie, powyższe ćwiczenie polegające na regularnym odhaczaniu tego, co odłożone na potem, powoduje z automatu, że trenujemy naszą silną wolę, wyrabiając w sobie dyscyplinę. Ponieważ mózg tego słowa nie lubi, będziemy dalej mówić o nawykach ;) Ewentualnie zamiast dyscypliny używaj słów "moja wola" lub "moja chęć". Przypominaj sobie o swojej silnej woli, o jej zasobach, za każdym razem, gdy zaczynasz odczuwać "spadek motywacji", a Twój umysł już podpowiada Ci, żeby odłożyć coś na potem - jedno odpuszczone zadanie zmniejsza zasoby silnej woli. Wyrób sobie nawyk wykonywania zadania tylko po to, by nie osłabiać wypracowanego już "mięśnia" silnej woli. Staraj się codziennie robić jedną rzecz, by go wzmacniać. Prawda, że to jest już bardziej przystępne, bardziej zachęcające do działania wydanie dyscypliny? Tak serwowanej nasz mózg nawet nie zauważy i nie będzie próbował nas zniechęcać do przełożenia zadania na potem ;)

Przypadkom najoporniejszym, mistrzyniom prokrastynacji i słomianego zapału mogę polecić jeszcze jeden sposób na oszukiwanie swojego leniwego umysłu - zamianę czasowników w formułowaniu celów. Ilekroć formułujesz nowy cel, nowe zadanie, nie używaj słów "muszę", "powinnam", a nawet słowa "chcę", zamiast tego "ja dziś idę na trening, jutro tworzę swój produkt, w środę wymieniam opony". Używając tylko czasowników zawierających w sobie daną czynność, zmanipulujemy swój umysł na naszą korzyść i trudniej mu będzie podpowiadać nam, że wcale nie musimy iść na trening, bo przecież cel "idę na trening" brzmi już tak, jakbyśmy właśnie w tej chwili tam szły, prawda? :D

Jedno zadanie, zamiast trzech

Mówi się, że w dobrym planowaniu należy każdego dnia ustalić maksymalnie 3 priorytety, najważniejsze zadania do wykonania. Czy jednak 3 to magiczna liczba, która jest zawsze możliwa do wykonania? Być może, jeśli masz do dyspozycji cały dzień - jak najbardziej mogę się z tym zgodzić. Jednak jeśli cały dzień pracujesz na etacie, potem jesz obiad, chcesz iść na trening, no to nijak nie upchniesz do swojego grafiku 3 zadań codziennie ;) Owszem, zależy to jeszcze od ich złożoności, bo jeśli są to drobne, krótko trwające zadania, to być może ma to sens. Spotykam się jednak często z rozczarowaniem i poczuciem winy u osób, które nie są w stanie wykonać codziennie tych 3 zadań. Ja sama do takich osób należę - brakuje mi na to czasu, by każdego dnia zrealizować 3 zadania związane z grafiką czy blogiem i po wielu miesiącach praktyki wiem, że jedno zadanie to jest maksimum. Zwyczajnie, jeśli po pracy masz raptem kilka godzin dla siebie, w tym musisz jeszcze znaleźć czas na podstawowe potrzeby życiowe, takie jak jedzenie, prysznic, czy jakieś obowiązki domowe z nich wynikające, np. zrobienie prania, no to nie ma sensu się kopać z koniem i najwyższa pora powiedzieć sobie wprost: 3 zadania nie są dla mnie, będę robić każdego dnia JEDNO. Które? Kieruj się jedną zasadą: to, które zrobione pozwoli spokojnie zasnąć z uśmiechem na ustach, z poczuciem zadowolenia z siebie. Wybierz to, które da najlepszy efekt - w drodze do osiągnięcia Twojego celu, ale też i dla Twojego samopoczucia i satysfakcji z wykonanego zadania ;)

Bez planu ani rusz - zaplanuj tydzień

Z doświadczenia mogę powiedzieć, że żaden długoterminowy cel nie zostanie osiągnięty nigdy, jeżeli nie znajdzie się na papierze i nie będziesz monitorować efektów, postępów. Bez planu możemy co najwyżej pomarzyć o tym, że wszystko osiągniemy, tak jak sobie wymarzyliśmy. Plan spisany na papierze nie tylko się urzeczywistnia, ale też wzmacnia naszą silną wolę - jest elementem naszego treningu, pozwala go kontynuować, podtrzymywać. Zadania spisane w plannerze, umieszczone w konkretnych datach, już są o krok bliżej do wykonania, a odpowiednio sformułowane (trik z zamianą czasowników) już będą w Twoim mózgu ustawione jako "dokonujące się" - mózg zniesie je lepiej ;)

Oprócz odgruzowywania swojego umysłu z niedokończonych spraw (maksymalnie co drugi dzień jedna sprawa do załatwienia) staraj się wpisywać do planu codziennie przynajmniej jedno zadanie (takie na maks. godzinkę chociaż - tyle chyba jesteś w stanie wygospodarować?;)), które znacząco przybliży Cię do realizacji jednego, dużego, najważniejszego dla Ciebie celu. Bez względu na to, co to jest - czy myślisz o własnej firmie i powoli ją rozkręcasz, czy chciałabyś rozkręcić bloga, social media, nauczyć się nowej umiejętności, zdobyć nowy zawód, ucząc się z kursów w internecie - wszystkie duże cele wymagają regularnej realizacji choćby małych zadań, dlatego codziennie jedno to optymalne minimum. No i zawsze to lepsza opcja, niż robić coś w kierunku swojego celu raz w tygodniu. ;)

Podsumowanie tygodnia - wyciągaj wnioski

Wyciąganie wniosków chyba najfajniej jest przeprowadzać w piątek (jeśli w weekendy odpoczywasz, nie pracujesz) lub w sobotę (jeśli sobota jest dla Ciebie dniem pracującym), tak żeby zostawić za sobą miniony tydzień i spokojnie odpoczywać, z pustą głową, regenerować siły do kolejnego tygodnia pracy. Jeśli jeszcze tego nie robisz, pewnie nie wiesz nawet, jak to ma wyglądać ani nie widzisz w tym sensu. Jest to jednak niezbędny element w realizacji celu, wytrwania w nim, ciągłego dążenia do niego i absolutna podstawa w dbaniu o swoje zasoby silnej woli. Po każdym tygodniu pracy powinnaś dokładnie przeanalizować, co udało Ci się zrealizować i gdzie dokładnie na drodze do swojego celu jesteś. Takie podsumowanie pomoże Ci:
  1. uporządkować myśli,
  2. dowiedzieć się, co poszło Ci dobrze, a nad czym musisz popracować - dzięki temu będziesz robić postępy w kolejnych tygodniach, udoskonalisz swój system planowania i pracy, nie będziesz popełniać tych samych błędów w przyszłości,
  3. zamknąć miniony tydzień, zostawić go za sobą i ustalić, co jest do zrobienia w kolejnym tygodniu jeszcze przed czasem odpoczynku (weekendem) - jest to bardzo ważne, by ten czas odpoczynku, kiedy Twój umysł cieszy się z braku kolejki zadań na dany dzień, miał miejsce; nieodzowny element dbania o zasoby silnej woli!
Po dokonaniu podsumowania - jeszcze raz powtórzę: musi nastąpić czas regeneracji, odpoczynku. Musisz dać sobie do tego prawo, by nabrać sił na kolejny tydzień. Nie ma lekko - zasoby silnej woli same się nie odbudują ;)

Moje decyzje - jak dbam o zasoby silnej woli

Postanowiłam, że na koniec przedstawię w skrócie, jak wygląda u mnie dbanie o silną wolę, by chęci do działania, czyli tak popularna "motywacja" prawie mnie nie opuszczała ;) Dodam tylko, że odkąd stosuję się do tych zasad, nie mam większych problemów z podjęciem realizacji jakiegoś zadania, gdzie wcześniej notorycznie miewałam okresy fascynacji i wstrętu do swojego celu - naprzemiennie. Oto moje nawyki automatycznego programowania siebie, które pomagają dbać o zasoby silnej woli.
  1. Za każdym razem, gdy umysł podpowiada mi, żeby czegoś w danym dniu nie robić, od razu myślę o tym, ile już wypracowałam oraz o tym, że odłożenie tej jednej rzeczy na potem sprawi, że odłożę ich więcej. Przypominam sobie, dlaczego moje cele są dla mnie istotne i jak bardzo ważne jest, żebym miała wystarczająco siły i chęci, by je realizować.
  2. Kiedy nie chce mi się iść na trening, odrzucam myśli typu "jeden trening nic nie zmieni, czy się odbędzie, czy nie", zamiast tego wolę powiedzieć sobie "robisz to, by pielęgnować zdrowy nawyk".
  3. Gdy znajduję w skrzynce tonę ulotek z ofertami świątecznymi, od razu lądują w koszu - nawet ich nie otwieram. Nie chcę tracić swoich zasobów silnej woli na decydowanie o tym, czy inni na mnie zarobią, czy nie (a na pewno sporo by jej poszło, bo dość długo biję się zwykle z takimi myślami, żeby powstrzymać się od wydawania).
  4. Maile z ofertami, które nie są na mojej liście "must have" również lądują w koszu.
  5. Piszę tego posta, choć aktualnie pracuję nad bardzo ważnym dla mnie projektem (szczegóły wkrótce, taka niespodzianka;)), któremu powinnam poświęcić 100% uwagi. Mimo tego piszę go, bo wiem, że jeśli będę odkładać go na później, niedokończone, zawieszone w próżni zadanie (bo przecież bardzo chcę go napisać) będzie odbierać mi silną wolę i nie wystarczy jej dla najważniejszego celu.
  6. Regularnie robię listy zadań, które od dłuższego czasu dręczą mnie natrętnie niczym plaga much. Pozbywam się systematycznie niedokończonych spraw, by oczyścić umysł i nie uszczuplać swojej motywacji.
  7. Co tydzień planuję, co w danym tygodniu jest do zrobienia, pamiętając o tym, że tak naprawdę od poniedziałku do piątku nie jestem w stanie ogarnąć po pracy więcej niż jedno dłuższe zadanie. Planuję realnie - tyle, ile jestem w stanie zrobić. Realnie oceniam swój budżet czasowy.
  8. Pracuję od poniedziałku do soboty, więc co tydzień w sobotę wieczorem, a najpóźniej w niedzielę rano, dokonuję szybkiego podsumowania tygodnia, wyciągam wnioski na przyszłość, planuję, co trzeba zrobić w kolejnym tygodniu. Następnie ZAPISUJĘ I IDĘ ODPOCZYWAĆ. Ot tak, wszystko, co dręczy mój umysł, ląduje na kartce i czeka do poniedziałku, aż mój mózg znów przejdzie na tryb "praca". Kiedyś trzeba zregenerować zasoby silnej woli ;)

Korzystając z okazji, że niebawem zaczynamy nowy, ostatni już miesiąc tego roku, postanowiłam podrzucić Wam też najnowsze tapety i plannery na grudzień. Mam ogromną nadzieję, że Wam się spodobają i przydadzą ;) W szczególności liczę na to, że po dzisiejszym poście wydrukujecie sobie planner, chwycicie za długopis i przynajmniej w co drugi dzień wpiszecie do niego jakieś odwlekane zadanie do wykonania. Pamiętajcie! Jedno, chociaż co drugi dzień, ale zrobione. Kto podejmie wyzwanie? :D


TAPETY NA TELEFON

https://drive.google.com/open?id=1Iqd97E4sxKQ_85Bu9QWuN3aw-9wX5x3v https://drive.google.com/open?id=16pAew9lERL4QP0mYC1LpoCGUhRYkyJ1d https://drive.google.com/open?id=161uIN3RLDUXiAwGXL9g5gF3_OeRZEYxe 
https://drive.google.com/open?id=1kiNvLtiSmwvPiOwaNiVdvDzrCv4Ciuz4 https://drive.google.com/open?id=1ALpfMUiWAOrbOJ7uKuubn-qqVX6nc_MA https://drive.google.com/open?id=19V8UstpTxfMKTKwbielW1BYDLcbUOXV5 

PLANNERY NA GRUDZIEŃ

https://drive.google.com/open?id=1TbpMzbci-J3P1GCqpOwiVFG6PoTZkq9u
https://drive.google.com/open?id=1PQsTkQnwI6aSXjhdkvdRkJn1rN-JLMrp

A Wy? W jaki sposób podnosicie się z motywacyjnego dołka? Znałyście sposoby, które przedstawiłam? Jak zaplanujecie swój grudzień - odpoczynek i relaks aż do świąt czy praca?
Koniecznie dajcie znać! Mam nadzieję, że tapety i plannery dadzą Wam motywacyjnego kopa w te mroźne dni :)

Trzymajcie się ciepło!
Tov


8 komentarzy

  1. Co do odkładania rzeczy na później - nienawidzę tego robić, bo i tak cały czas myślę, że tego nie zrobiłam. Dlatego ciężkie zadania staram się wykonywać od razu, by nie zaprzątały moich myśli. Co do znajdywania czasu na odpoczynek - z tym mam zdecydowanie problem, często mam wrażenie, że jestem dla siebie zbyt surowa i np. niedziela jest dla mnie chyba najpracowitszym dniem w tygodniu. Z tego względu, że najlepiej mi się pracuje jak mam cały dzień do dyspozycji. Jak przykładowo idę na uczelnie, to bardzo ciężko mi coś po powrocie zrobić i pierwsze o czym myślę to pójście spać :D
    Poza tym świetny wpis, bardzo lubię takie z tematyki motywacyjnej ;) I piękne tapety!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam silną wolę, znałam większość z przedstawionych w poście sposobów :) Mam oczywiście gorsze chwilę, ale jakoś samo z siebie wychodzi tak, że staję na nogi :D Śliczne tapety i planery! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja rozkładam matę i ćwiczę w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zauważyłam u siebie taką nieśmiałą chęć odkładania niewygodnych dla mnie rzeczy na później. Ale koniec z tym - czas się zmierzyć z własnymi słabościami:D Fajny, motywujący post!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne porady, z pewnością się przydadzą. Ja jako tako nie mam problemu z motywacją. Ćwiczenia to już u mnie rutyna i nie wyobrażam sobie po prostu przestać ich wykonywać. Jedynie ciężko mi się zmotywować, żeby wrócić do biegania po kontuzji, gdy w dodatku na zewnątrz jest bardzo zimno, zanieczyszczone powietrze, a jeszcze do tego ciemno, gdy wracam ze szkoły. Zaplanowałam sobie, że w weekend w końcu pójdę pobiegać i mam nadzieję, że tym razem nic nie rozwali mi planów.
    Piękne kalendarze i plannery :) Już grudzień, ostatni miesiąc 2018, jak to szybko minęło.
    Życzę udanego i pełnego motywacji miesiąca :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuję się tak jakby ten post był pisany dla mnie i przemawia do mnie w stu procentach. W ostatnich dniach czuję się absolutnie wypompowana, jakby lekko zniechęcona do życia. Tak bardzo cieszyłam się na grudzień, na święta, na całą tą atmosferę, która już pozwoliłam sobie zaprowadzić w domu, a teraz zwyczajnie czuję się tym wszystkim znudzona, albo po prostu zmęczona. Może potrzeba mi konkretnej dawki snu i długiego spaceru, który by mnie otrzeźwił i orzeźwił! W każdym razie przeczytałam post z ogromną przyjemnością i muszę przyznać, że narodził się we mnie jakiś zalążek motywacji. Może uda mi się go rozbudować, pomóc mu zakiełkować na dobre. Czeka mnie sporo nauki, bo sesja choć jeszcze daleko, już daje o sobie znak. Wciąż czuję jej lodowaty oddech na karku, a ja jeszcze daleko za murzynami...
    Dziękuję Ci za te post i mam ogromną nadzieję, że stosując się do Twoich małych rad, coś z tego wyjdzie :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dopisać, że grafiki są absolutnie fantastyczne! Już pozwoliłam sobie ozdobić jedną z nich ekran główny w telefonie!

      Usuń

Jeżeli udało Ci się wytrwać do samego końca, to znaczy, że temat posta zainteresował Cię choć minimalnie. Koniecznie daj znać, jakie jest Twoje zdanie! Za każde włączenie się do dyskusji pięknie dziękujemy, bo nie ma nic bardziej motywującego, niż inspirująca wymiana zdań ❤ Z przyjemnością odnajdziemy Cię na Twojej stronie!

Prosimy: nie spamuj (nie zostawiaj w komentarzu linku/adresu swojej strony), GDYŻ I TAK CIĘ ODWIEDZIMY! ❤

Informujemy, że nie ma na naszej stronie możliwości opublikowania linku lub pełnego adresu bloga (nawet jeśli go wpiszesz, nie opublikuje się), dlatego tym bardziej prosimy o nie zostawianie linków/adresów stron w komentarzach.