piątek, 30 listopada 2018

Zimowe problemy z motywacją - jak ją odzyskać i wytrwać w dążeniu do celu? + tapety i planner na grudzień


Coraz trudniej wybrać Ci się na siłownię, pójść pobiegać, rozłożyć w domu matę? Opon na zimę jeszcze nie zmieniłaś, bo na samą myśl o tym, że trzeba znów z nimi jechać i stać w kolejce u wulkanizatora, żyć się odechciewa? Naczynia nie chcą się same włożyć do zmywarki, a codzienne spojrzenie na pełen kosz z brudną odzieżą przypomina Ci o istnieniu pralki? Ostatnimi siłami wrzucasz do niej tą kapsułkę, po czym wracasz pod koc, spoglądając po drodze z wyrzutami sumienia na leżący na biurku planer... No właśnie, kiedy ostatnio do niego zaglądałaś? I pewnie myślisz sobie: "Lepiej już do niego nie zaglądać, tyle zaległości, tyle rzeczy miałam zrobić... Już i tak nic z tego nie będzie." Niby podejmujesz decyzję, że nie będziesz się rozliczać, karać, dobijać, a jednak nie ma dnia, byś nie pomyślała: "Co się ze mną dzieje?". No bo jak to jest, miałaś cele, cały rok coś się starałaś robić i nawet Ci to jakoś wychodziło, coś robiłaś, a teraz? No nie da się, "coś jest ze mną nie tak".

Jeśli z powodu braku motywacji, zaczynasz o sobie myśleć w ten sposób i szukasz przyczyny w sobie - nie jesteś SAMA! Zima, drogie babki, zima! Choć może powinnam napisać jesień, bo oficjalnie jeszcze ona trwa, jednak w tym roku syberyjskie powietrze jakoś szybko do nas dotarło i ja osobiście, widząc tak szybko w tym roku swoje auto skute lodem, codziennie rano odczuwam zimę dość dotkliwie. Ten spadek motywacji to naturalna kolej rzeczy o tej porze roku, przeciwko któremu - żeby jakoś to przetrwać - trzeba wytoczyć ciężkie działa:D Bo umówmy się - udawanie, że się nie rozliczasz, gdy przynajmniej kilka razy w tygodniu myślisz o sobie źle, że "coś z Tobą nie tak", to żadne rozwiązanie i nie przyniesie Ci ani zadowolenia, ani rozgrzeszenia, ani świętego spokoju. I o tym, co zrobić inaczej i jak z tego błędnego koła wyjść, będzie dzisiejszy post.

Gdy motywacji brak - jak sobie pomóc od razu?

Wiadomo, motywacja dobra rzecz. Szukamy jej wciąż na Instagramie, Pintereście i jakoś tak jak popatrzymy na te obrazki, to czasem naprawdę dostajemy takiej chęci do działania, jak nigdy. Tylko że to nie zawsze działa. Wystarczy gorszy dzień i już nic nam się nie chce, przestajemy nawet myśleć o tym, jak się zmotywować, zapominamy o wszystkim, co chcieliśmy zrobić, byleby zaszyć się jak najszybciej pod kocem i nie myśleć o niczym. Dlatego na samej motywacji polegać nie możemy - ona raz jest, a raz jej nie ma i nie mamy nad nią żadnej kontroli. Na szczęście jest dla nas nadzieja, bo mamy wpływ na coś innego - swoją własną silną wolę. Tylko ona ma moc zachęcania nas do działania nawet wtedy, gdy po raz 50 w tym miesiącu zaszywasz się właśnie pod kocem, czekając na lepsze jutro ;)

Brak silnej woli? Masz ją - pora ją odszukać

Pewnie myślisz: "Silna wola? Ja nie mam jej za grosz!" TO ABSOLUTNA NIEPRAWDA, kłamstwo naszych czasów, które - dopóki nie poznasz prawdy i nie dopuścisz jej do głosu w swojej świadomości - nie będzie Ci pozwalało wyjść z błędnego koła "braku motywacji". Każdy z nas ma, mniejsze lub większe, zasoby silnej woli. Co więcej, bez względu na to, ile jej dostaliśmy, możemy mieć jej więcej, więc jeżeli należysz do pechowego grona osób o słomianym zapale i uważasz, że silnej woli nigdy absolutnie nie miałaś - możesz to zmienić! Wystarczy, że zapamiętasz, iż silną wolę masz w sobie cały czas, tylko jej zasoby są rozkładane, rozpraszane niekoniecznie na te sfery życia, które są dla Ciebie najważniejsze. Innymi słowy: bardzo szybko się one zużywają. Każda sprawa, każdy wybór, każda decyzja (a codziennie dokonujemy ich setki! Na zakupach, w pracy, w domu...) uszczerbia Twoje zasoby silnej woli. Z tego powodu wystarczy, że odłożysz jedno zadanie na bliżej nieokreślone "kiedyś", by w krótkim czasie Twoja zmniejszona siła woli szybko odłożyła kolejne zadanie. Nim się obejrzysz, utworzy Ci się z tego taka kolejka niedokończonych spraw, że odechce Ci się do niej zaglądać, a łatwiej nie będzie - wciąż uszczuplane zasoby silnej woli nie sprawią, że wykrzesisz w sobie siłę do zmierzenia się z tym wszystkim, co przecież chciałaś zrobić. Jedno niedokończone zadanie, odłożone na później, ciągle zatruwa nam umysł i odbiera zasoby silnej woli. 

Co jeszcze działa na naszą niekorzyść i powoduje, że z automatu myślimy o sobie (bo tak się czujemy): "nie mam silnej woli"? Na chwilę obecną zalicza się do tego nawet atmosfera grudnia: reklamy, ulotki, maile... Jesteśmy bez przerwy atakowani kolejnymi ofertami, przekonywani, że musimy mieć kolejną rzecz, że taka okazja już się nie powtórzy, jest tylko teraz i zgadnij? Tak, to również uszczupla nasze zasoby silnej woli! Bo nawet, jeśli nie potrzebujesz nowego telefonu (bo przecież pół roku temu kupiłaś) i ostatecznie odrzucisz daną ofertę, to często mimo wszystko zastanawiasz się nad zakupem, a to kolejna decyzja, kolejny wybór, który uszczupli zasoby silnej woli. Co możesz zrobić z tym grudniowym wariactwem? Najprościej: nie daj się zmanipulować, określ czego naprawdę potrzebujesz, a czego nie. Jeśli czegoś nie ma na Twojej liście "must have", lepiej od razu wyrzucaj ulotki i maile do kosza ;) Nie pozwól, by ktoś/coś odbierało niepotrzebnie Twoje zasoby silnej woli, bo nie wystarczy jej na Twoje cele!

Dbanie o swoje zasoby silnej woli jest też ważne z innego powodu. Przytłoczony nadmiarem decyzji i zadań do podjęcia "na później" umysł staje się niespokojny i z czasem nie potrafi już nawet odpoczywać. Przychodzi niedziela, a te wszystkie myśli i decyzje, które odłożyłaś na potem, atakują Cię niczym chmara natrętnych much nawet wtedy, gdy próbujesz się skupić na czytaniu ulubionej książki. Dla własnego dobra, dla dobra Twoich celów i świętego spokoju - dbaj o zasoby silnej woli ;) Pamiętaj, że łatwo je wyczerpać i nie odkładaj kolejnych rzeczy na potem. Potraktuj to niczym trening - oszczędzana, wydawana z rozsądkiem, "trenowana" regularnie siła woli szybciej się odnawia i zamiast jej ubywać, przybywa jej nam więcej ;) Od dzisiaj myśl o odkładaniu na potem w takich kategoriach: "Nie odłożę tego na potem, zrobię to dziś - nie dlatego, że to nie może zaczekać, ale dlatego, że nadszarpnie to moją silną wolę, a przecież zależy mi na tym, by mieć jej jak najwięcej jak najdłużej". Pomyśl, że od tego zależą wszystkie cele ważne dla Ciebie ;)

Oczyść umysł - koniec z rozpraszaniem się

No dobrze, ale od czego zacząć, gdy Twoja lista spraw urosła już do wielkości w kilometrach, a Ty, zamiast w niedzielę odpoczywać, zaczynasz się zastanawiać, jak wyłączyć swój umysł i wreszcie skupić się na czytaniu czy innej ulubionej czynności? Co zrobić, gdy nawet w niedzielę wieczorem po całym dniu bezproduktywnego "nicnierobienia" nie możesz w spokoju zasnąć? Mam na to bardzo sprawdzony sposób, który pozwala odzyskać niedzielę dla siebie, a przy tym odzyskać także swój spokojny umysł ;) Usiądź, najlepiej o wczesnej porze, żeby jeszcze tą niedzielę mieć dla siebie, weź kartkę papieru i zapisz wszystko, co leży Ci na sercu. Wypisz dosłownie wszystkie zadania odłożone na później, nawet jeżeli lista będzie się składać z takich pozycji, jak "zanieść buty do szewca", "iść do dentysty" czy "wymienić opony". To właśnie nadmiar tych pozornie nieistotnych spraw do załatwienia powoduje, że tracimy siły i motywację do realizacji tych najważniejszych dla nas celów, największych projektów. Bo przecież takie codzienne zadania nie są dla Ciebie najważniejsze - załatwić je trzeba, ale ich załatwianie to raczej przykry obowiązek, w odróżnieniu od spraw dla Ciebie ważnych. Wypisz je wszystkie i postaraj się codziennie lub chociaż co drugi dzień odhaczać z listy taką jedną rzecz. Jest to doskonały trening silnej woli, który działa cuda (i mówię to z perspektywy osoby, która urodziła się ze słomianym zapałem i wybitną skłonnością do prokrastynacji), a dzięki regularności pozwala wyrobić w sobie nawyk trzymania się swoich postanowień, oszczędza, odnawia zasoby silnej woli i pozwala ją zachować na to, co naprawdę dla nas ważne ;)

Zamień motywację na dyscyplinę, a dyscyplinę na nawyk

Ten punkt brzmi najgorzej, bo nasz mózg - tak już ma i jest to udowodnione naukowo - nie lubi słowa dyscyplina. Motywacja brzmi tak dumnie, wolno, pozytywnie, podczas gdy dyscyplina kojarzy się z rygorem, przymusem... Jednak czy tego chcemy, czy nie, powyższe ćwiczenie polegające na regularnym odhaczaniu tego, co odłożone na potem, powoduje z automatu, że trenujemy naszą silną wolę, wyrabiając w sobie dyscyplinę. Ponieważ mózg tego słowa nie lubi, będziemy dalej mówić o nawykach ;) Ewentualnie zamiast dyscypliny używaj słów "moja wola" lub "moja chęć". Przypominaj sobie o swojej silnej woli, o jej zasobach, za każdym razem, gdy zaczynasz odczuwać "spadek motywacji", a Twój umysł już podpowiada Ci, żeby odłożyć coś na potem - jedno odpuszczone zadanie zmniejsza zasoby silnej woli. Wyrób sobie nawyk wykonywania zadania tylko po to, by nie osłabiać wypracowanego już "mięśnia" silnej woli. Staraj się codziennie robić jedną rzecz, by go wzmacniać. Prawda, że to jest już bardziej przystępne, bardziej zachęcające do działania wydanie dyscypliny? Tak serwowanej nasz mózg nawet nie zauważy i nie będzie próbował nas zniechęcać do przełożenia zadania na potem ;)

Przypadkom najoporniejszym, mistrzyniom prokrastynacji i słomianego zapału mogę polecić jeszcze jeden sposób na oszukiwanie swojego leniwego umysłu - zamianę czasowników w formułowaniu celów. Ilekroć formułujesz nowy cel, nowe zadanie, nie używaj słów "muszę", "powinnam", a nawet słowa "chcę", zamiast tego "ja dziś idę na trening, jutro tworzę swój produkt, w środę wymieniam opony". Używając tylko czasowników zawierających w sobie daną czynność, zmanipulujemy swój umysł na naszą korzyść i trudniej mu będzie podpowiadać nam, że wcale nie musimy iść na trening, bo przecież cel "idę na trening" brzmi już tak, jakbyśmy właśnie w tej chwili tam szły, prawda? :D

Jedno zadanie, zamiast trzech

Mówi się, że w dobrym planowaniu należy każdego dnia ustalić maksymalnie 3 priorytety, najważniejsze zadania do wykonania. Czy jednak 3 to magiczna liczba, która jest zawsze możliwa do wykonania? Być może, jeśli masz do dyspozycji cały dzień - jak najbardziej mogę się z tym zgodzić. Jednak jeśli cały dzień pracujesz na etacie, potem jesz obiad, chcesz iść na trening, no to nijak nie upchniesz do swojego grafiku 3 zadań codziennie ;) Owszem, zależy to jeszcze od ich złożoności, bo jeśli są to drobne, krótko trwające zadania, to być może ma to sens. Spotykam się jednak często z rozczarowaniem i poczuciem winy u osób, które nie są w stanie wykonać codziennie tych 3 zadań. Ja sama do takich osób należę - brakuje mi na to czasu, by każdego dnia zrealizować 3 zadania związane z grafiką czy blogiem i po wielu miesiącach praktyki wiem, że jedno zadanie to jest maksimum. Zwyczajnie, jeśli po pracy masz raptem kilka godzin dla siebie, w tym musisz jeszcze znaleźć czas na podstawowe potrzeby życiowe, takie jak jedzenie, prysznic, czy jakieś obowiązki domowe z nich wynikające, np. zrobienie prania, no to nie ma sensu się kopać z koniem i najwyższa pora powiedzieć sobie wprost: 3 zadania nie są dla mnie, będę robić każdego dnia JEDNO. Które? Kieruj się jedną zasadą: to, które zrobione pozwoli spokojnie zasnąć z uśmiechem na ustach, z poczuciem zadowolenia z siebie. Wybierz to, które da najlepszy efekt - w drodze do osiągnięcia Twojego celu, ale też i dla Twojego samopoczucia i satysfakcji z wykonanego zadania ;)

Bez planu ani rusz - zaplanuj tydzień

Z doświadczenia mogę powiedzieć, że żaden długoterminowy cel nie zostanie osiągnięty nigdy, jeżeli nie znajdzie się na papierze i nie będziesz monitorować efektów, postępów. Bez planu możemy co najwyżej pomarzyć o tym, że wszystko osiągniemy, tak jak sobie wymarzyliśmy. Plan spisany na papierze nie tylko się urzeczywistnia, ale też wzmacnia naszą silną wolę - jest elementem naszego treningu, pozwala go kontynuować, podtrzymywać. Zadania spisane w plannerze, umieszczone w konkretnych datach, już są o krok bliżej do wykonania, a odpowiednio sformułowane (trik z zamianą czasowników) już będą w Twoim mózgu ustawione jako "dokonujące się" - mózg zniesie je lepiej ;)

Oprócz odgruzowywania swojego umysłu z niedokończonych spraw (maksymalnie co drugi dzień jedna sprawa do załatwienia) staraj się wpisywać do planu codziennie przynajmniej jedno zadanie (takie na maks. godzinkę chociaż - tyle chyba jesteś w stanie wygospodarować?;)), które znacząco przybliży Cię do realizacji jednego, dużego, najważniejszego dla Ciebie celu. Bez względu na to, co to jest - czy myślisz o własnej firmie i powoli ją rozkręcasz, czy chciałabyś rozkręcić bloga, social media, nauczyć się nowej umiejętności, zdobyć nowy zawód, ucząc się z kursów w internecie - wszystkie duże cele wymagają regularnej realizacji choćby małych zadań, dlatego codziennie jedno to optymalne minimum. No i zawsze to lepsza opcja, niż robić coś w kierunku swojego celu raz w tygodniu. ;)

Podsumowanie tygodnia - wyciągaj wnioski

Wyciąganie wniosków chyba najfajniej jest przeprowadzać w piątek (jeśli w weekendy odpoczywasz, nie pracujesz) lub w sobotę (jeśli sobota jest dla Ciebie dniem pracującym), tak żeby zostawić za sobą miniony tydzień i spokojnie odpoczywać, z pustą głową, regenerować siły do kolejnego tygodnia pracy. Jeśli jeszcze tego nie robisz, pewnie nie wiesz nawet, jak to ma wyglądać ani nie widzisz w tym sensu. Jest to jednak niezbędny element w realizacji celu, wytrwania w nim, ciągłego dążenia do niego i absolutna podstawa w dbaniu o swoje zasoby silnej woli. Po każdym tygodniu pracy powinnaś dokładnie przeanalizować, co udało Ci się zrealizować i gdzie dokładnie na drodze do swojego celu jesteś. Takie podsumowanie pomoże Ci:
  1. uporządkować myśli,
  2. dowiedzieć się, co poszło Ci dobrze, a nad czym musisz popracować - dzięki temu będziesz robić postępy w kolejnych tygodniach, udoskonalisz swój system planowania i pracy, nie będziesz popełniać tych samych błędów w przyszłości,
  3. zamknąć miniony tydzień, zostawić go za sobą i ustalić, co jest do zrobienia w kolejnym tygodniu jeszcze przed czasem odpoczynku (weekendem) - jest to bardzo ważne, by ten czas odpoczynku, kiedy Twój umysł cieszy się z braku kolejki zadań na dany dzień, miał miejsce; nieodzowny element dbania o zasoby silnej woli!
Po dokonaniu podsumowania - jeszcze raz powtórzę: musi nastąpić czas regeneracji, odpoczynku. Musisz dać sobie do tego prawo, by nabrać sił na kolejny tydzień. Nie ma lekko - zasoby silnej woli same się nie odbudują ;)

Moje decyzje - jak dbam o zasoby silnej woli

Postanowiłam, że na koniec przedstawię w skrócie, jak wygląda u mnie dbanie o silną wolę, by chęci do działania, czyli tak popularna "motywacja" prawie mnie nie opuszczała ;) Dodam tylko, że odkąd stosuję się do tych zasad, nie mam większych problemów z podjęciem realizacji jakiegoś zadania, gdzie wcześniej notorycznie miewałam okresy fascynacji i wstrętu do swojego celu - naprzemiennie. Oto moje nawyki automatycznego programowania siebie, które pomagają dbać o zasoby silnej woli.
  1. Za każdym razem, gdy umysł podpowiada mi, żeby czegoś w danym dniu nie robić, od razu myślę o tym, ile już wypracowałam oraz o tym, że odłożenie tej jednej rzeczy na potem sprawi, że odłożę ich więcej. Przypominam sobie, dlaczego moje cele są dla mnie istotne i jak bardzo ważne jest, żebym miała wystarczająco siły i chęci, by je realizować.
  2. Kiedy nie chce mi się iść na trening, odrzucam myśli typu "jeden trening nic nie zmieni, czy się odbędzie, czy nie", zamiast tego wolę powiedzieć sobie "robisz to, by pielęgnować zdrowy nawyk".
  3. Gdy znajduję w skrzynce tonę ulotek z ofertami świątecznymi, od razu lądują w koszu - nawet ich nie otwieram. Nie chcę tracić swoich zasobów silnej woli na decydowanie o tym, czy inni na mnie zarobią, czy nie (a na pewno sporo by jej poszło, bo dość długo biję się zwykle z takimi myślami, żeby powstrzymać się od wydawania).
  4. Maile z ofertami, które nie są na mojej liście "must have" również lądują w koszu.
  5. Piszę tego posta, choć aktualnie pracuję nad bardzo ważnym dla mnie projektem (szczegóły wkrótce, taka niespodzianka;)), któremu powinnam poświęcić 100% uwagi. Mimo tego piszę go, bo wiem, że jeśli będę odkładać go na później, niedokończone, zawieszone w próżni zadanie (bo przecież bardzo chcę go napisać) będzie odbierać mi silną wolę i nie wystarczy jej dla najważniejszego celu.
  6. Regularnie robię listy zadań, które od dłuższego czasu dręczą mnie natrętnie niczym plaga much. Pozbywam się systematycznie niedokończonych spraw, by oczyścić umysł i nie uszczuplać swojej motywacji.
  7. Co tydzień planuję, co w danym tygodniu jest do zrobienia, pamiętając o tym, że tak naprawdę od poniedziałku do piątku nie jestem w stanie ogarnąć po pracy więcej niż jedno dłuższe zadanie. Planuję realnie - tyle, ile jestem w stanie zrobić. Realnie oceniam swój budżet czasowy.
  8. Pracuję od poniedziałku do soboty, więc co tydzień w sobotę wieczorem, a najpóźniej w niedzielę rano, dokonuję szybkiego podsumowania tygodnia, wyciągam wnioski na przyszłość, planuję, co trzeba zrobić w kolejnym tygodniu. Następnie ZAPISUJĘ I IDĘ ODPOCZYWAĆ. Ot tak, wszystko, co dręczy mój umysł, ląduje na kartce i czeka do poniedziałku, aż mój mózg znów przejdzie na tryb "praca". Kiedyś trzeba zregenerować zasoby silnej woli ;)

Korzystając z okazji, że niebawem zaczynamy nowy, ostatni już miesiąc tego roku, postanowiłam podrzucić Wam też najnowsze tapety i plannery na grudzień. Mam ogromną nadzieję, że Wam się spodobają i przydadzą ;) W szczególności liczę na to, że po dzisiejszym poście wydrukujecie sobie planner, chwycicie za długopis i przynajmniej w co drugi dzień wpiszecie do niego jakieś odwlekane zadanie do wykonania. Pamiętajcie! Jedno, chociaż co drugi dzień, ale zrobione. Kto podejmie wyzwanie? :D


TAPETY NA TELEFON

https://drive.google.com/open?id=1Iqd97E4sxKQ_85Bu9QWuN3aw-9wX5x3v https://drive.google.com/open?id=16pAew9lERL4QP0mYC1LpoCGUhRYkyJ1d https://drive.google.com/open?id=161uIN3RLDUXiAwGXL9g5gF3_OeRZEYxe 
https://drive.google.com/open?id=1kiNvLtiSmwvPiOwaNiVdvDzrCv4Ciuz4 https://drive.google.com/open?id=1ALpfMUiWAOrbOJ7uKuubn-qqVX6nc_MA https://drive.google.com/open?id=19V8UstpTxfMKTKwbielW1BYDLcbUOXV5 

PLANNERY NA GRUDZIEŃ

https://drive.google.com/open?id=1TbpMzbci-J3P1GCqpOwiVFG6PoTZkq9u
https://drive.google.com/open?id=1PQsTkQnwI6aSXjhdkvdRkJn1rN-JLMrp

A Wy? W jaki sposób podnosicie się z motywacyjnego dołka? Znałyście sposoby, które przedstawiłam? Jak zaplanujecie swój grudzień - odpoczynek i relaks aż do świąt czy praca?
Koniecznie dajcie znać! Mam nadzieję, że tapety i plannery dadzą Wam motywacyjnego kopa w te mroźne dni :)

Trzymajcie się ciepło!
Tov


poniedziałek, 5 listopada 2018

Ulubieńcy października - trochę pielęgnacyjnie, nieco kosmetycznie, lekko lifestyle’owo i muzycznie

 
Witajcie w kolejnych ulubieńcach!
Październik dobiegł końca, więc czas na post z mojej ukochanej serii. Czy Wam też się wydaje, że minął w mgnieniu oka i teraz jesteśmy w takim okresie, gdy jeszcze za wcześnie, aby cieszyć się z okazji nadchodzących świąt i po prostu żyjemy w takim “zawieszeniu” niecierpliwie czekając na koniec listopada? Osobiście tak mam i po prostu nie mogę się doczekać grudnia:D Troszkę mnie tu nie było, ale mam nadzieję, iż wybaczycie mi tą nieobecność. Czasami w życiu nadchodzi po prostu taki czas, gdy trzeba się zatrzymać, przemyśleć to i owo i na spokojnie podjąć odpowiednie decyzje. Wracam jednak i przyznam, że czuję się świetnie zabierając się za ten wpis. Jeżeli zastanawiacie się, co podbiło moje serduszko przez ostatni miesiąc - czytajcie dalej!:)

Ulubieńcy kosmetyczni i pielęgnacyjni

1. Neutrogena Hydro Boost nawadniający żel do cery normalnej i mieszanej
Ten “krem” ma formułę żelową, którą wręcz uwielbiam. Używam go na dzień i nie zauważyłam, aby zapychał czy powodował , że moja strefa T świeci się bardziej niż zwykle, za co zasługuje na ogromny plus, bo zwykle mam z tym problem. Jest lekki, fajnie się wchłania, nie jest tłusty, ale i tak nawilża. Zimą, ze względu na niskie temperatury raczej przerzucę się na coś bardziej konkretnego, teraz jednak dalej korzystam i kończę moje pierwsze opakowanie (kim bym jednak była, gdybym nie miała już kolejnego w zapasie;D). 
Kupicie go w Rossmannie i do 9 listopada macie szansę upolować 50ml tego produktu za 35,99zł (cena regularna to 49,99).

2. Bourjois Healthy Mix krem BB odcień 01 light
Gama kolorystyczna tych kremów BB jest, mówiąc delikatnie, niewielka. Odcień najjaśniejszy,ku mojemu zdziwieniu, szczególnie gdy mówimy o marce Bourjois znanej z żółtych odcieni, trochę wpada w róż, ewentualnie brzoskwinkę. Ja jednak nakładam cienką warstwę, którą rozprowadzam palcami, dlatego póki co nie mam problemów z tym kolorem, bo otrzymuję mniejsze krycie. Zimą jednak może być bardziej problematycznie. Jednak bardzo dobrze mi się używa tego produktu. O ile podkład z tej serii nie utrzymywał się u mnie zbyt dobrze, tutaj mam wrażenie, że jest lepiej. Cera po aplikacji wygląda na wypoczętą, zaczerwienienia nie są aż tak widoczne, pory również.. Jednocześnie nie jest to tak oczywiste, że ma się jakiś produkt na twarzy, za co bardzo go cenię i sięgam po niego każdego dnia. Wiele bym więc dała za jasny odcień o żółtych tonach, aby móc używać go przez cały rok. 
Dostępny m.in. w Rossmannie i również do 9.11 na promocji - 30ml kupicie teraz za 36,39 zł zamiast 55,99. Jeśli jednak wolicie drogerie internetowe - tam dostaniecie go taniej, bo choćby ezebra sprzedaje go obecnie za 24,89.


3. Lovely Extra Lasting matowy lip gloss z formułą długotrwałą
O tych pomadkach się już raczej nie mówi, bo jest wiele innych ciekawych nowości, ja jednak nadal po nie sięgam. Dość dawno kupiłam odcień nr 4 i tak sobie leżał i czekał na swoją kolej, która w końcu nadeszła. Jest to taki jasny brudny róż, nieco zbliżony do mojego naturalnego koloru ust, ale jednak trochę się różni dzięki czemu jest idealny na co dzień. 
Kupicie w Rossmannie za 10,99.

4. Produkty do kąpieli marki Kneipp 
Zaczęło się od lawendowej esencji do kąpieli, którą kupiłam w dość mocno stresującym okresie oraz dwóch olejków,do tego doszła kolejna esencja  - Głęboki Odpoczynek, potem w łazience pojawił się jeszcze płyn do kąpieli i tak oto wygląda to wręcz jakbym otrzymała jakąś magiczną paczkę w ramach współpracy;p Nic z tych rzeczy, życie aż tak piękne nie jest. Moje kąpiele za to są:D Mówię to z ręką na sercu - jak te produkty cudnie pachną! Uwielbiam każdy z nich, czasami je łączę i za każdym razem cieszę się tym, jaki piękny zapach roznosi się po całej łazience. Olejki dodatkowo nawilżają nieco moją skórę, może nie jest to efekt jak po balsamie do ciała, ale jest to zdecydowanie fajny dodatek do pielęgnacji. Esencje i płyn cenię natomiast za to, że oprócz mocnego zapachu barwią wodę na różne odcienie niebieskiego. Zwykle stosuję mniej produktu niż zaleca producent, więc i wydajność wzrasta, a naprawdę nie zauważam, by ich działanie się pogorszyło. 
Produkty dostępne w Hebe (z wyjątkiem olejków). Znajdziecie je także w Rossmannie, gdzie za olejek (20ml) zapłacicie 6,29 zł, za esencję (100ml) - 20,99, a za płyn do kąpieli (400ml)- 17,39 zł.

5. Giorgio Armani Si Intense
Perfumy te otrzymałam w prezencie w zeszłe święta. Przyznam, że sama raczej nie sięgnęłabym po ten zapach, bo jest bardziej z tych “ciężkich”, ale teraz jednak jestem od niego uzależniona. Po pierwsze - sam fakt, iż perfumy te kojarzą mi się z Bożym Narodzeniem. Po drugie - jest to naprawdę wersja “intense” - mam 30ml, a jestem pewna, że będę ich używać długo, gdyż wystarczy spryskać się raz, a zapach jest bardzo mocno wyczuwalny. Po trzecie - trwałość - spryskane ubrania, które spędziły kilka dni w szafie, pachną tymi perfumami nadal. Nie tak mocno jak po aplikacji, ale z łatwością idzie je wyczuć. Tutaj jednak zauważyłam wczoraj pewien minus, a mianowicie Si Intense zostawiło mi plamy na jednej bluzie. Nie zaobserwowałam tego wcześniej na żadnym innym ubraniu i szczerze mówiąc pierwszy raz się spotkałam z tym, aby jakieś perfumy poplamiły mi ciuszki. Fakt jest jednak taki, że perfumy powinno się aplikować na skórę, a nie ubrania, tak więc mea culpa;p
Dla ciekawskich - na iperfumy.pl dostaniecie obecnie 30ml za 209zł:)

Ulubieńcy lifestyle'owi

1. Woski i daylighty (używane jako woski;)
Październik to była dla mnie ogromna faza na wszystko co lawendowe, nie ma więc co się dziwić, że do kolekcji wosków trafiła wersja Vanilla Lavender od Kringle. Samą markę polecam choćby dlatego, że woski nie kruszą się tak jak te od Yankee Candle. Myślałam, że zapach ten będzie nieco mdły i słodki ze względu na wanilię, ale lawenda dodaje tutaj świeżości i w ten oto sposób mamy wosk idealny na jesień. Otulający, ale nie przytłaczający, idealny na wieczór spędzony pod kocykiem z książką bądź serialem i kubkiem dobrej herbaty. 
Daylight New England od Country Candle w moim odczuciu ma zapach bardziej “ostry” i intensywny, ale nie duszący, nieco mniej otulający od poprzedniego wosku, jednak zdecydowanie nadający się na jesień. Bardzo trudno mi go opisać, najlepiej po prostu dorwać gdzieś taką świeczkę i sprawdzić osobiście.
Słynny Gray od Kringle to chyba jeden z takich wosków, które trudniej dostać (albo tylko ja mam takie problemy i muszę robić zapas w postaci daylightów). Jest to zapach bardziej z tych “męskich”, ale wg mnie dopiero idący w tą stronę, bo nie jest to tak mocny i intensywny zapach jak np. Set Sail czy choćby Storm Front. Otulający i zdecydowanie jeden z moich ulubionych. 
Ja ostatnio kupuję woski/daylighty w pewnej małej kwiaciarni, ale zwykle na różnych stronach można je dostać za ok.12zł (chyba, że są promocje;)

Mam do Was prośbę -  jeśli macie jakieś sprawdzone zapachy na święta, ale takie które nie pachną jakimiś różnymi przyprawami typu cynamon itp., tylko bardziej... “zimowo” - dajcie koniecznie znać!

2. Serial “Younger”
Źródło: IMDb.com
Szukałam i szukałam, aż znalazłam coś lekkiego, co można sobie puścić, ale nie oglądać w całkowitym skupieniu i stanie przedzawałowym, czekając na dalszy bieg wydarzeń;p W skrócie - Lisa chce zacząć ponownie pracować, ale nikt nie chce jej zatrudnić ze względu na jej wiek - idzie więc za ciosem i zaczyna udawać 26-latkę. Odcinki krótkie, bo każdy ma po ok. 20min., ogląda się zatem w ekspresowym tempie, na szczęście sezonów jest obecnie 5. 

3. Serial “Sposób na morderstwo” (“How to Get Away with Murder”)
Źródło: IMDb.com
Mamy studentów prawa, mamy wykładającą dla nich prawniczkę i mamy morderstwo. Przy tym serialu nie da się nie nudzić, bo jest bardzo ciekawie zrobiony - w każdym odcinku pojawiają się fragmenty z końca sezonu, które trwają niewiele, ponieważ większa jego część krok po kroku pokazuje jak do tego głównego wydarzenia doszło. Nie sposób więc nie zastanawiać się, co będzie dalej. Bardzo wciąga, osobiście na każdy odcinek czekam z niecierpliwością.

4. Kanał Kalyn Nicholson na YT
Nie ma co tu dużo mówić, Kalyn i w tym roku zrobiła swoją serię “Youtober”, a więc każdego dnia października pojawiał się nowy filmik. Ja oprócz jej vlogów, bardzo lubię te takie “pogadankowe” filmy. Świetnie motywują, zawsze mam wtedy więcej chęci do działania i zmiany swojego życia, nabieram perspektywy, by spojrzeć na wszystko z zupełnie innej, pozytywnej strony, a także zyskuję wiele inspiracji odnośnie dekoracji przestrzeni wokół mnie - jej mieszkanie zawsze wygląda cudnie. Jeśli nie znacie tego kanału to polecam;)

Ulubieńcy muzyczni

1. twenty one pilots “Trench” (album)


Że mają swój styl w muzyce to wiadomo, że płyta jest tradycyjnie dobra to również, za bardzo nie wiem co tutaj można dodać oprócz tego, że nie zawiedli, z czego się niezmiernie cieszę. Ciężko mi strasznie było wybrać jedną czy nawet dwie piosenki...ale niech będzie tak jak jest. Polecam jednak przesłuchać całość:)

2. Dawid Podsiadło “Małomiasteczkowy” (album)

Generalnie cieszy mnie bardzo fakt, że mamy w Polsce tak utalentowanego artystę, którego płyty mogę sobie spokojnie słuchać utwór po utworze wiedząc, że będzie co najmniej dobrze.  Polecam szczególnie na ten moment "Dżins" i "Najnowszy klip", które znajdziecie na Spotify, na YT niestety nie za bardzo :(

3. Radiohead - Creep (Gamper & Dadoni feat. Ember Island Remix)


Wyniesiona z liceum miłość do Radiohead troszkę teraz się uspokoiła, ale taka wersja utworu “Creep” bardzo przypadła mi do gustu. Jak ktoś lubi remixy, ale takie spokojne, a nie takie do których można szaleć, to warto posłuchać:)

4. NF “Why”


Gdzieś kiedyś wyczytałam, że to podobno jest rap chrześcijański. Na szczęście taką informację znalazłam, gdy już bardzo polubiłam się z tą muzyką, w innym przypadku zapewne ominęłabym dość szerokim łukiem, spodziewając się tekstów wyłącznie o Bogu. Z góry mówię, tak nie jest;) Ja zauważam jedynie, że po prostu nie ma tam żadnych przekleństw. Nie wiem czemu NF nie jest bardziej znany, osobiście żałuję, że nie byłam na koncercie, gdy był w Polsce. Słucham go już kilka lat i nadal mi się nie nudzi, jeśli jednak dopiero zaczynacie przygodę z jego twórczością to warto posłuchać też np. “Let You Down” albo wszystkie trzy “Intro”.

Znacie jakiegoś z moich ulubieńców? A może coś Was bardzo zaciekawiło? Koniecznie dajcie znać w komentarzach i nie zapomnijcie wspomnieć o woskach na zimę i święta, jeśli macie jakieś sprawdzone zapachy!;)

Indium

poniedziałek, 22 października 2018

Chorwacja bez biura podróży cz. 3 - jak zorganizować niskobudżetowe wakacje bez haczyków (loty, bagaże, nocleg)

Czy co roku na zakończenie lata podziwiasz zdjęcia znajomych z ich zagranicznych wczasów i zazdrościsz im opalenizny? Chcesz się wybrać za granicę, ale wydaje Ci się, że Cię na to nie stać? Przerażają Cię ceny biur podróży, ale obawiasz się z różnych względów pojechać na tańsze wczasy na własną rękę, organizując wszystko samemu? Najwyższa pora coś z tym zrobić i pomyśleć o swoich wakacjach! Bez gadania, że za drogo - w dzisiejszym wpisie obalę ten mit! Przedstawię wszystko na przykładzie Chorwacji, gdyż sama coś takiego organizowałam i we wrześniu spędziłam tam tydzień bez pośredników, jednak w wielu zakątkach świata możesz z powodzeniem przeprowadzić podobną operację zorganizowania wszystkiego - loty, noclegi, to wszystko da się zrobić taniej, pewniej, a do tego w standardach wyższych niż oferowane przez biura podróży w danej półce cenowej.

Wakacje bez biura podróży - dlaczego są lepsze?

1. Są tańsze. 
Decydując się na wyjazd, warto sobie policzyć tą różnicę między kosztem wycieczki z biurem (bez wyżywienia, tylko lot + nocleg), a bez biura. Odpowiedź na to pytanie, dlaczego wakacje na własną rękę są tańsze, jest bardzo prosta. Biura podróży liczą sobie ogromne prowizje od każdej sprzedanej wycieczki. Nie płacimy tylko za lot i nocleg. Na każdej sprzedaży wczasów dla jednej osoby prowizja ta wynosi średnio ok. kilkaset złotych, ale zależy to od półki cenowej. W standardzie, który mnie interesował różnica ta wynosiła średnio ok. 1000 zł od osoby, a czasem i dużo więcej, a to dlatego, że gwiazdkami hotelu podanymi na stronie biura podróży w ogóle nie powinniśmy się sugerować. Dlatego przy porównaniu, co nam się bardziej opłaca, obejrzyjmy warunki hotelu oferowanego przez biuro na realnych zdjęciach i zestawmy to z warunkami, jakie otrzymujemy w danej cenie na własną rękę. Gwarantuję, że nie dość, że będzie dużo taniej niż z biurem, to jeszcze warunki będą o niebo lepsze. Co ja wybrałam - możecie zobaczyć w poprzednim poście.

2. Brak overbookingu.
Rezerwując na własną rękę, macie pewność, że będziecie mieć dach nad głową (o ile zarezerwujecie sobie nocleg na pewnej, sprawdzonej stronie - za strony z ogłoszeniami noclegowymi bez opinii nikt Wam ręczyć nie będzie, że taki nocleg w ogóle istnieje:p). Wierzcie lub nie, z biurem podróży to wcale nie jest takie pewne. Zdarza się bowiem overbooking (kto nie słyszał - więcej w poprzednim poście) - rzadko, ale się zdarza. Gdy ktoś jeździ często, to pal licho, ale gdy jadę "raz na ruski rok" na "wakacje życia" - niewybaczalne! :D

3. Lepszy standard w tej samej lub niższej cenie.
Tu nie muszę chyba zbyt wiele dodawać, możecie jedynie zobaczyć w poprzednim poście 4-gwiazdkowe apartamenty, w których się zatrzymaliśmy - tak, za 500zł/os. za tydzień.

Niskobudżetowe wakacje w wysokim standardzie - czy tylko w Chorwacji?

Tak naprawdę podobne wakacje możecie sobie zorganizować we wszystkich zakątkach Europy. W jednym kraju będzie więcej noclegów do wyboru, w innym mniej, ale generalnie w całej Europie możemy zaoszczędzić bardzo dużo na wakacjach na własną rękę. Nie sprawdzałam destynacji odległych, np. Dominikany, bo to zwyczajnie nie jest moja półka cenowa. Myślę jednak, że gdyby było inaczej, serwisy typu Wakacyjni Piraci nie cieszyłyby się takim uznaniem. ;) Chorwacja natomiast jest bardzo przyjemna, jak na pierwszą tego typu podróż, poza tym jest ogromny wybór apartamentów, no i mamy tanie loty :D

Wakacje bez biura podróży - dla kogo?

Najpierw zacznę od tego, że nie dla wszystkich wakacje bez biura podróży będą dobre. Tak jak ze wszystkim, każdy musi wybrać opcję idealną dla siebie i dla jednego będzie to zwiedzanie nowych miejsc, zobaczenie świata, a dla innych leżenie tydzień w hotelowym basenie bez wychodzenia poza teren hotelu. Dlatego warto wspomnieć, dla kogo wakacje bez biura podróży będą świetnym rozwiązaniem. Czynnik ekonomiczny pominę, bo chyba już doskonale wiecie, że jest taniej.

Przede wszystkim wyjazd na własną rękę docenią osoby, które lubią odkrywać nowe miejsca i zobaczyć jak najwięcej. Jeśli i tak lubisz zwiedzać, być w ruchu, nacieszyć się na maksa wszystkimi widokami, zwiedzać całe wyspy, to po co Ci all inclusive z biurem podróży, jak i tak Cię tam nie będzie, żeby całymi dniami siedzieć w basenie i jeść? :D W moim przypadku obliczyłam, że kompletnie mi się to nie opłaca, bo nawet na wakacjach lubię zwiedzać, przemieszczać się do kolejnych miejscowości, widzieć jak najwięcej, więc jem często na mieście, w trasie, przy okazji ;)
Poza tym, taki wyjazd i nocleg w apartamencie spodoba się szczególnie osobom wymagającym, jeśli chodzi o warunki - jest zdecydowanie więcej przestrzeni, niż w hotelowym pokoju. Kolejny ważny plus to większa kameralność, cisza i spokój w apartamentach. W Chorwacji budowane są wille, które mają w sobie góra po kilka apartamentów. A ile jest pokojów w hotelach? Inna sprawa, że ja to chyba musiałabym mieszkać w hotelu bez rodzin, tylko dla dorosłych, bo nie byłoby mi przyjemnie w takim hałasie całymi dniami ;)

Absolutnie nie powinniście myśleć o wakacjach na własną rękę, gdy:
  • lubicie, gdy ktoś się Wami zajmuje, usługuje, musicie mieć pełną "obsługę",
  • potrzebujecie hotelowych atrakcji, animacji,
  • nie wyobrażacie sobie wakacji innych niż leżenie plackiem przy basenie,
  • najchętniej nie opuszczalibyście terenu hotelu przez cały okres wczasów,
  • nie macie głowy do szukania lotów, noclegów.
Wakacje na własną rękę to przede wszystkim samodzielność przez cały okres pobytu i dlatego w powyższych przypadkach zalecam się udać do biura podróży po dobre all inclusive.

Kiedy rezerwować?

Szczerze? Najlepszy moment nadszedł już teraz! Tanie linie lotnicze Wizzair właśnie ruszyły ze sprzedażą. Poza tym najlepsze apartamenty - i to nie żart - znikają właśnie w tej chwili, bo wiele z nich ma opcję bezpłatnego odwołania rezerwacji do lipca przyszłego roku!  Dlatego nie warto się zastanawiać, bo najlepsze oferty schodzą jak świeże bułeczki ;)

Loty

Z przewoźników polecam Wizzair, gdzie możecie w prosty sposób zarezerwować sobie loty do Splitu zarówno z Katowic, jak i Warszawy. Odradzam Ryanair - wspominałam ostatnio, dlaczego. Poniżej krótka instrukcja poszczególnych usług i opcji, które możecie wybrać i jak to zrobić, żeby było jak najtaniej. Podane koszty są zawsze obliczone na 1 osobę, w obie strony.

1. Rezerwacja terminu wg cen
Koniecznie zacznij rezerwację od wyboru "elastyczności w wyborze dat". Dzięki temu możesz patrzeć na terminy i od razu wybrać te najtańsze.

2. Wybierz WIZZ Discount Club
Przykładowo, tylko dziś patrząc na termin 6-13 sierpnia 2019, za bilety w obie strony od osoby można zapłacić 337,50 będąc w klubie lub bez klubu 358zł. Jeśli jedziesz z osobą towarzyszącą (jak większość), opłaca Ci się wydać te 139zł więcej, żeby mieć bilety po niższej cenie. Ponadto w klubie masz tańszy bagaż rejestrowany, jeśli sobie życzysz oraz możliwość rezerwowania kolejnych lotów taniej - za klub płacisz tylko raz i członkostwo jest ważne rok.
KOSZT: 337,50zł (w klubie z os. towarzyszącą, bez klubu 378zł).

3. Wykup WIZZ Priority
Nie tylko będziesz mieć możliwość wejścia na pokład z pierwszeństwem, ale też zabierzesz bezpłatny bagaż podręczny (który, wierzcie mi, pomieści sporo i może ważyć aż 10kg) oraz jedną dodatkową torbę wielkości na laptopa, ale szerszą (bez ograniczenia wagi, musi się tylko zmieścić pod siedzeniem). Ja miałam w niej prostownicę i sporo innych rzeczy, których nie chciałam uszkodzić w rejestrowanym ;)
KOSZT: 88zł

4. Bagaż
W zależności od tego, czy go w ogóle potrzebujesz, musisz wiedzieć jedno - nie wymiary ograniczają jego wielkość, ale kilogramy. Zastanów się więc, ile potrzebujesz zabrać. W moim przypadku walizkę średniej wielkości kupioną w TK Maxx ciężko było do końca wypchać, ale ważyła 18kg. Gdybyśmy jednak mieli bardzo ograniczony budżet, przeżylibyśmy i bez niej, mając tylko podręczne i te dodatkowe torby z Wizz Priority ;) Jeśli jednak bardzo potrzebujesz dodatkowego bagażu i jedziesz z osobą towarzyszącą, jedna walizka 20kg wystarczy w zupełności przy dwóch dużych bagażach podręcznych 10kg oraz dodatkowym torbom szt. 2, wielkości "na laptopa".
KOSZT: 128zł (jest to koszt bagażu w obie str. dzielony na 2 os.)

5. Miejsca - opcjonalnie
Zabukowanie dla siebie konkretnych miejsc to koszt min. 54zł od osoby w obie strony, my wykupiliśmy, ale mając Priority jest to chyba zbędne. Dziś bym nie kupiła:)

KOSZT LOTU ZA OSOBĘ W OBIE STRONY:
  • z bagażem rejestrowanym: 553,50zł 
  • bez (tylko podręczne): 425,50zł

ODRADZAM:
Korzystania z WIZZ PLUS - nie ma możliwości wykupienia wówczas bagażu rejestrowanego dla tylko jednej osoby z rezerwacji. Wybierając bilety w pakiecie WIZZ PLUS, wszystkie osoby z rezerwacji mają ten pakiet, czy chcą bagaż rejestrowany, czy nie. W efekcie jest drożej.

Po wyborze wszystkich opcji, usług zostaje nam już tylko dokonać przelewu z kodem identyfikacyjnym dla danej płatności (otrzymacie po dokonaniu rezerwacji), zapłacić (ważne: nie wolno płacić w ratach, kwota musi się zgadzać, być dokładnie taka jak na rezerwacji - w przeciwnym wypadku rezerwacja zostanie anulowana i trzeba walczyć o odzyskanie pieniędzy) i oczekiwać na potwierdzenie rezerwacji, jak tylko pieniądze zostaną zaksięgowane na koncie. ;)


Bagaż 

W kwestii bagażu muszę dodać kilka rzeczy. Po pierwsze, poważnie przemyślcie, czy na pewno musicie brać ten rejestrowany, zwłaszcza że w podręczne tyle wejdzie. Po drugie - nie kupujcie bagażu zbyt wcześnie przed wylotem! Linie lotnicze często zmieniają dopuszczalne wymiary bagażu, znane są przypadki, że zakupione 2 miesiące przed wylotem walizki nadawały się do wyrzucenia, bo nie spełniały wymogów linii lotniczej. Kiedy najlepiej je kupić? Gdy zostanie mniej niż miesiąc do wylotu. My kupiliśmy 2 tygodnie przed wyjazdem. Wtedy mamy pewność, że nawet jak linie lotnicze zmienią regulaminy, nowe zasady już nie będą nas obowiązywać ;)

Nocleg

Jeżeli chodzi o noclegi, Booking.com jest moim numerem jeden. Mam już nawet zniżkę Genius na moim koncie, ale serwis ten daje nam przede wszystkim następujące korzyści: 
  • rezerwacja jest zawsze pewna, 
  • jest możliwość jej bezpłatnego odwołania niemal do samego wyjazdu w przypadku naprawdę wielu apartamentów, pokoi, itd., 
  • brak dodatkowych opłat (inne portale np. Airbnb pobierają prowizje, która nie jest zwracana, nawet jeśli odwołaliśmy bezpłatnie rezerwację z wyprzedzeniem),
  • sporo ofert bez płatności z góry (opcja "zapłać w obiekcie"),
  • jest sporo noclegów, gdzie nie jest wymagane podanie danych karty kredytowej - radzę nigdy nigdzie ich nie podawać i rezygnować z noclegu, gdzie jest to wymagane, gdyż znane są przypadki tajemniczych zniknięć z konta ;),
  • prawdziwe opinie - dodawane mogą być jedynie przez osoby, które faktycznie w danym miejscu dokonały rezerwacji i nocleg się odbył,
  • rzetelne źródło informacji o stanie obiektów oferujących noclegi - prawdziwe zdjęcia, dokładne opisy warunków w opiniach,
  • często oglądając zdjęcia rezerwowanego przez nas pokoju/apartamentu widzimy, że każdy oferowany pokój ma swój opis i swoje zdjęcia - mamy stuprocentową pewność, że pokój, który rezerwujemy, to dokładnie ten ze zdjęć (w innym wypadku ja zwyczajnie nie rezerwuję, jeśli nie mam pewności, jak dany pokój wygląda).
Jeżeli chodzi o apartamenty, to najlepiej chyba jechać w czwórkę, wówczas koszt apartamentu za tydzień rozkłada się na więcej osób. Bez problemu szukając dziś na Bookingu, znalazłam mnóstwo apartamentów dla dwóch osób (w cenie 600zł-700zł od osoby w sezonie) lub dla czterosobowej ekipy (nawet za 400zł/os.). We wrześniu (jako że po sezonie) będzie jeszcze taniej. Przyjmuję więc uśredniony koszt (względem wysokości sezonu, liczby osób, warunków) jako 500zł/os.

KOSZT: 500zł/os.


Podsumowanie kosztów

Jeżeli jedziecie z osobą towarzyszącą (a zakładam, że raczej większość kogoś zabiera;)), koszt prezentuje się następująco:
  • lot z bagażem i usługami: 553,50zł
  • nocleg: 500zł
RAZEM: 1053,50zł / os.

Możecie sobie zachować resztę pieniążków i zaszaleć za nie w chorwackich restauracjach, kupić rakiję lub popływać promem - bez ograniczeń!


A Wy? Kiedy rezerwujecie swoje wakacje życia? Zachęceni do wyjazdu na własną rękę? Dajcie znać koniecznie, czy informacje te są dla Was przydatne, a jeśli macie pytania to śmiało! ;)

Do usłyszenia! <3
Tov